Rywal Keira Starmera wróci do brytyjskiego parlamentu po zdecydowanej wygranej w wyborach uzupełniających

Źródło zdjęcia, Reuters
- Autor, BBC News
- Data publikacji
- Czas czytania: 5 min
Andy Burnham wróci do brytyjskiej Izby Gmin po zwycięstwie w wyborach uzupełniających. Wygrana toruje mu drogę do walki z Keirem Starmerem o przywództwo Partii Pracy i stanowisko premiera Wielkiej Brytanii.
Były burmistrz Wielkiego Manchesteru został deputowanym z okręgu Makerfield na północnym zachodzie Anglii, zdobywając prawie 55% głosów.
Pokonał konkurenta z kierowanej przez Nigela Farage'a partii Reform UK. Robert Kenyon zajął drugie miejsce z wynikiem 35% głosów.
Po ogłoszeniu wyników Burnham stwierdził, że jego zwycięstwo może być „punktem zwrotnym" dla Partii Pracy.
„Wszyscy wiedzą, że [brytyjska] polityka nie działa," powiedział w przemówieniu. „Dzisiejszy wieczór może - naprawdę może - okazać się punktem zwrotnym".
Burnham wielokrotnie zapowiadał wcześniej, że chciałby wystartować w wyścigu o przywództwo partii. By wziąć udział, musi nie tylko zdobyć miejsce w Izbie Gmin, ale też zapewnić sobie poparcie co najmniej 81 innych deputowanych-laburzystów.
Burnham - były minister za rządów Tony'ego Blaira i Gordona Browna - powiedział w piątkowym przemówieniu, że od dawna dążył do powrotu do Izby Gmin, by „dokończyć niedokończoną sprawę" i pomóc północnej Anglii w pełni „wykorzystać jej potencjał".
Makerfield jest od 120 lat bastionem poparcia dla Partii Pracy. Jednak w majowych wyborach lokalnych zwyciężyła tam partia Reform UK. Ugrupowanie Farage'a odnotowało wówczas ogromny wzrost poparcia w całej Anglii – głównie kosztem rządzącej partii Keira Starmera i konserwatystów.
Na początku kampanii w Makerfield sondaże wskazywały na wysokie poparcie dla Reform UK. Jednak kandydat partii - radny Robert Kenyon, z zawodu hydraulik - zajął ostatecznie drugie miejsce, uzyskując 15 696 głosów. Na Burnhama zagłosowało 24 927 wyborców.
Zwycięstwo w wyborach uzupełniających miało kluczowe znaczenie dla starań Burnhama o objęcie przywództwa Partii Pracy.
„Andy Burnham nie mógł liczyć na lepszy wynik," skomentował w piątek Chris Mason, redaktor polityczny BBC.
Wybory w Makerfield „pozwoliły Burnhamowi i jego zespołowi przetestować w praktyce pewną tezę: (...) że to właśnie on, w przeciwieństwie do Keira Starmera, jest politykiem Partii Pracy zdolnym pokonać Nigela Farage'a i Reform UK," napisał Mason w analizie dla BBC News.
Wiceprzewodniczący Reform UK, Richard Tice, przekonywał w programie „BBC Breakfast", że przyczyną porażki w Makerfield było taktyczne głosowanie mające na celu odsunięcie Starmera od władzy.
Koniec Brytyjskie wybory lokalne: sukces Farage'a i presja na laburzystów

Źródło zdjęcia, Reuters
Starmer pogratulował Burnhamowi zwycięstwa we wpisie na X. Stwierdził w nim, że mieszkańcy Makerfield „wybrali kampanię Partii Pracy opartą na nadziei i optymizmie zamiast podziałów i nienawiści".
W piątek Starmer powiedział też dziennikarzom, że wystartuje w wyborach na przywódcę Partii Pracy, jeśli zostaną one ogłoszone po powrocie Andy'ego Burnhama do Westminsteru.
„Nie zamierzam się wycofywać," zadeklarował.
Według Sharon Graham, sekretarz generalnej Unite – jednego z głównych związków zawodowych w Wielkiej Brytanii – „jasne jest, że potrzebujemy uporządkowanego planu wyborów na przywódcę partii".
„Keir Starmer musi podjąć słuszną decyzję i ustąpić," powiedziała Graham.
Były minister zdrowia Wes Streeting - który również planuje udział w ewentualnym wyścigu o przywództwo - napisał na X, że wygrana Burnhama „daje nam wszystkim nadzieję, że Partia Pracy wciąż jest w stanie zwyciężać".
Jednak Steve Reed, sekretarz ds. społeczności lokalnych w rządzie Keira Starmera, wezwał laburzystów do zjednoczenia się.
W wywiadzie dla BBC Radio 5 Live Reed określił dyskusję na temat walki o przywództwo partii jako „spekulacje".
Stwierdził też, że laburzyści powinni skupić się na „trudnej walce" z Reform UK w zbliżających się wyborach na następcę Burnhama na stanowisku burmistrza Wielkiego Manchesteru.
„Wiemy, że ludzie chcą zmian - głosowali na zmiany," powiedział Reed.
„Jesteśmy partią zmian i pozostajemy zdeterminowani, by je wprowadzić. Jednak zrobimy to najlepiej, trzymając się razem."

Źródło zdjęcia, EPA
„Zwycięstwo Andy'ego Burnhama w wyborach uzupełniających w Makerfield to niezwykły osobisty sukces," napisał John Curtice, profesor politologii na University of Strathclyde, w analizie dla BBC News.
„Niezależnie od okoliczności poparcie dla partii rządzącej niemal zawsze spada w wyborach uzupełniających. Jednak w wczorajszym głosowaniu Burnham nie tylko utrzymał 45-procentowy wynik, jaki Partia Pracy uzyskała w tym okręgu w 2024 roku, ale zwiększył poparcie dla [laburzystów] o 10 punktów procentowych."
„W sondażach ogólnokrajowych Partia Pracy utknęła na poziomie zaledwie 19% – bez większych zmian od zeszłej jesieni. Nie ma zatem żadnych dowodów na to, by ten zwrot sytuacji mogła wyjaśniać jakakolwiek znacząca zmiana w popularności partii w ciągu ostatnich kilku tygodni," napisał prof. Curtice.
„Co więcej, sondaże przeprowadzone podczas kampanii w Makerfield sugerowały, że Partia Pracy poniosłaby dotkliwą porażkę, gdyby jej kandydatem był ktokolwiek inny," dodał.
Tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu użyto narzędzi AI, w ramach projektu pilotażowego.
Edycja: Joanna Kozłowska













