FIFA rezygnuje z częściowej prywatyzacji turniejów

Przewodniczący FIFA Gianni Infantino po finale Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej w 2026 r.

Źródło zdjęcia, Getty Images

Podpis zdjęcia, Gianni Infantino przewodniczy FIFA od lutego 2016 roku
    • Autor, Jack Skelton
    • Stanowisko, BBC Sport
    • Autor, Simon Stone
    • Stanowisko, Główny reporter ds. piłki nożnej
  • Data publikacji
  • Czas czytania: 4 min

Szef FIFA Gianni Infantino oświadczył, że po sprzeciwie konfederacji piłkarskich zrezygnował z planu sprzedaży udziałów w turniejach prywatnym inwestorom.

Infantino stwierdził, że projekt „wywołał podziały", które „nie służą już" realizacji jego pierwotnego celu.

Infantino oferował wcześniej 211 federacjom wchodzącym w skład FIFA kwotę 40 mln dolarów (około 149,5 mln złotych) w zamian za poparcie propozycji.

Plan miał obejmować częściową prywatyzację rozgrywek organizacji, w tym mistrzostw świata mężczyzn i kobiet.

Zarządzająca europejskim futbolem UEFA zdecydowała większością głosów, że jeśli plan wejdzie w życie, zbojkotuje mistrzostwa świata. Sprzeciw wyraziły też konfederacje piłki nożnej w Azji oraz Ameryce Północnej i Środkowej.

Dyrektor operacyjny FIFA Kevin Lamour stwierdził w piątek, że kierownictwo organizacji zostało „wprowadzone w błąd" w sprawie planu.

Carlos Cordeiro – główny doradca Infantino ds. globalnej strategii i zarządzania – zrezygnował ze stanowiska, twierdząc, że propozycja szefa FIFA „oddałaby w zastaw przyszłość futbolu".

Wcześniej sprzeciw wyraziły dwie inne duże konfederacje piłkarskie.

Jedną z nich była CONCACAF, gospodarz tegorocznego mundialu. Organizacja zarządza rozgrywkami w Ameryce Północnej, Środkowej i na Karaibach.

Niedługo później Azjatycka Konfederacja Piłki Nożnej (AFC) oświadczyła, że solidaryzuje się z UEFA i CONCACAF.

Premier Wielkiej Brytanii Andy Burnham stwierdził natomiast, że Infantino „nie jest odpowiednią osobą" do kierowania FIFA.

Infantino znalazł się pod ogromną presją. Przewodniczący FIFA miał zamiar ubiegać się o czwartą kadencję podczas marcowego kongresu organizacji.

„Naszym celem zawsze było – i zawsze będzie – jednoczenie i doskonalenie," napisał w oświadczeniu 56-letni szwajcarski działacz.

„W najbliższych dniach i tygodniach zamierzam ponownie zgromadzić wszystkie zainteresowane strony w duchu wspólnego zaangażowania w interes naszej dyscypliny," dodał.

Prezes azjatyckiej konfederacji piłkarskiej AFC - szejk Salman bin Ibrahim Al Khalifa - przyjął wycofanie planu z zadowoleniem.

„Przyszłość światowego futbolu musi być kształtowana drogą odpowiednich konsultacji, dialogu i poszanowania ustalonych struktur zarządzania," powiedział.

Plan Infantino miał małe szanse powodzenia

Przewodniczący UEFA Aleksander Čeferin (po lewej) i Gianni Infantino. Obaj są ubrani w garnitury. Mężczyźni nie patrzą na siebie; Čeferin krzyżuje przed sobą ramiona.

Źródło zdjęcia, PA Media

Podpis zdjęcia, UEFA zapowiedziała bojkot mistrzostw świata, jeśli plan wejdzie w życie

Mimo sprzeciwu UEFA i CONCACAF FIFA zapowiedziała początkowo w piątek, że będzie kontynuować realizację planu. Oświadczyła, że „nikt nie ma zamiaru sprzedawać piłki nożnej".

Potrzebowała jednak poparcia większości z 211 federacji członkowskich.

Uzyskanie go stało się mało prawdopodobne, gdy do sprzeciwu UEFA i CONCACAF przyłączyła się azjatycka konferederacja AFC.

UEFA dysponuje w FIFA 55 głosami, CONCACAF – 35, a AFC – 46.

Oznaczało to, że co najmniej 136 z 211 krajów zagłosowałoby przeciwko propozycjom Infantino.

Organizacje zarządzające w Afryce (CAF) i Oceanii (OFC) zapowiedziały początkowo, że omówią plan FIFA w sierpniu.

CONMEBOL – piłkarska konfereracja z Ameryki Południowej – poinformowała, że poprosiła FIFA o „dodatkowe informacje i wyjaśnienia" dotyczące „zakresu, struktur, sposobu zarządzania i możliwych skutków" propozycji.

W tle pojawia się rodzina Kushnerów

Gianni Infantino (po prawej) i Donald Trump podczas ceremonii wręczenia Pucharu Świata po finale mundialu w 2026 roku. East Rutherford, New Jersey, USA. 19 lipca 2026 roku. Źródło: Dylan Martinez / Reuters.

Źródło zdjęcia, Reuters

Podpis zdjęcia, Media od dawna donoszą o bliskich relacjach między Infantino a prezydentem USA Donaldem Trumpem

Zgodnie z planem Infantino FIFA miałaby utworzyć odrębną spółkę zależną o charakterze komercyjnym, która zajmowałaby się organizacją turniejów - w tym mundialu.

Udziały w spółce mogliby nabywać zewnętrzni inwestorzy.

Plan przewiduje „zaproszenie podmiotów zewnętrznych do dokonywania mniejszościowych, nie dających kontroli inwestycji" w nową spółkę Fifa Forward Enterprise (FFE).

Infantino stwierdził, że jeśli krajowe federacje piłkarskie chcą uzyskać dostęp do pierwszej transzy obiecanych dodatkowych funduszy - 20 mln dolarów (około 70,76 mln złotych) - muszą zaakceptować jego plan do 19 września.

Według FIFA na czele proponowanej grupy inwestorów miałaby stanąć amerykańska firma Thrive Eternal, założona przez Joshuę Kushnera – brata zięcia prezydenta USA Donalda Trumpa, Jareda.

Trump po raz pierwszy wypowiedział się o propozycjach w piątek. Stwierdził, że nie rozmawiał wcześniej z Infantino na ich temat.

Od początku drugiej kadencji Trumpa w 2025 roku on i Infantino nawiązali bliskie relacje.

Czy szef FIFA zachowa stanowisko?

Przewodniczący FIFA Gianni Infantino przemawia, trzymając prawą rękę w górze. Jest ubrany w granatowy garnitur i krawat.

Źródło zdjęcia, PA Media

Podpis zdjęcia, Do tej pory wydawało się, że Infantino może zostać wybrany na kolejną kadencję bez konkurencji

Infantino został przewodniczącym FIFA w 2016 roku. Pokonał prezesa AFC, szejka Salmana, stosunkiem głosów 115 do 88.

Następny szef organizacji zostanie wybrany podczas marcowego kongresu w Maroku. Kandydatury można zgłaszać do 18 listopada.

Do tej pory przewidywano, że Infantino zwycięży bez konkurencji. Związki piłkarskie na całym świecie, w tym niektóre z Europy, potwierdziły wcześniej zamiar poparcia go.

Wydarzenia tego tygodnia mogą jednak zmienić obraz sytuacji.

W piątkowym oświadczeniu Infantino stwierdził, że jego plan miał na celu wzmocnienie federacji członkowskich, „zwłaszcza w krajach, gdzie wsparcie jest najbardziej potrzebne".

Tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu użyto narzędzi AI, w ramach projektu pilotażowego.

Edycja: Joanna Kozłowska