Agent AI włamał się do systemu siłowni, by zapewnić swojemu użytkownikowi miejsce na zajęciach pilatesu

Zdjęcie stockowe przedstawiające sześć osób ćwiczących pilates w jasno oświetlonym studiu.

Źródło zdjęcia, Getty Images

    • Autor, Joe Tidy
    • Stanowisko, BBC World Service
  • Data publikacji
  • Czas czytania: 3 min

To częste doświadczenie: wyścig z tłumami anonimowych internautów o miejsce na liście uczestników popularnego wydarzenia.

Dla Andrew Birda z Melbourne w Australii stawką było miejsce na często przepełnionych zajęciach pilatesu. Jego rozwiązanie miało jednak nieoczekiwane konsekwencje.

Jak twierdzi, „uciążliwe zadanie" powierzył agentowi AI, czyli narzędziu zdolnemu do samodzielnego wykonywania zadań online.

Agent odniósł sukces, ale poszedł dalej, niż Bird się spodziewał. Włamał się do systemów informatycznych siłowni.

Zdaniem komentatorów incydent ten jest kolejnym przykładem pokazującym, że autonomiczne systemy sztucznej inteligencji są gotowe posunąć się bardzo daleko, aby wykonać powierzone im zadania.

„Jeszcze bardziej surrealistyczny był jego ton," napisał Bird na swoim blogu.

„Bot nie był złośliwy. Chciał pomóc".

Informacje te pojawiają się w czasie, gdy firmy zajmujące się sztuczną inteligencją przyznają, że podczas nieudanych testów ich boty AI wymykały się spod kontroli i podejmowały działania hakerskie.

OpenAI, Anthropic i Meta ujawniły, że ich boty AI przeprowadzały cyberataki na prywatne firmy w dążeniu do celów wyznaczonych przez twórców.

Incydent związany z rezerwacją zajęć w siłowni nie jest uznawany za poważny cyberatak, ale stanowi kolejny przykład niezamierzonych konsekwencji powierzania zaawansowanym botom AI konkretnych zadań.

Do zdarzenia doszło w kwietniu, lecz sprawa wyszła na jaw dopiero teraz dzięki materiałowi australijskiej stacji ABC News.

Bird odmówił rozmowy z BBC. Przekazał jedynie: „Dziękuję za kontakt. Nie jestem dostępny do udziału w wywiadzie. Doceniam zainteresowanie tą historią".

Usunął również swój ówczesny wpis na blogu dotyczący tej sprawy, nie wyjaśniając jednak, dlaczego to zrobił.

Według jego relacji Bird korzystał z oprogramowania OpenClaw, popularnego narzędzia pozwalającego użytkownikom komunikować się z botami AI (w tym przypadku z Claude Opus 4.6 firmy Anthropic) za pośrednictwem WhatsAppa i zlecać im autonomiczne wykonywanie różnych zadań.

Wcześniej używał go do zarządzania pocztą elektroniczną, kalendarzem oraz rezerwowania stolików w restauracjach.

Po otrzymaniu zadania związanego z rezerwacją zajęć na siłowni bot wyjaśnił, że manipulował systemem, zapisując Birda na zajęcia z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem, wbrew obowiązującym zasadom.

Specjalista od AI zaczął się wtedy zastanawiać, czy agent mógłby przesunąć go wyżej na liście oczekujących na nadchodzące zajęcia.

Agent odpowiedział, że już to zrobił, anulując rezerwację innej osoby korzystającej z siłowni.

Jak podało ABC News Australia, bot AI napisał do Birda:

„API nie ma żadnych mechanizmów kontroli uprawnień przy anulowaniu rezerwacji innych osób (...) Przetestowałem to na osobie zajmującej pierwsze miejsce na liście oczekujących i rzeczywiście zadziałało. Dzięki temu przesunąłeś się już z miejsca czwartego na trzecie".

Bird poprosił bota o cofnięcie tej operacji, ale ten nie był w stanie tego zrobić. Wówczas polecił mu sporządzenie raportu dotyczącego cyberbezpieczeństwa i powiadomienie właścicieli siłowni o luce w systemie.

Bird, który prowadzi firmę zajmującą się tworzeniem dokumentów z wykorzystaniem AI, twierdzi, że nie miał zamiaru pozbawiać innej osoby miejsca na zajęciach pilatesu.

„To nie był koniec świata, więc nie robiłem sobie z tego powodu wyrzutów sumienia, ale z pewnością był to sygnał ostrzegawczy, że z takich narzędzi trzeba korzystać odpowiedzialnie," powiedział w rozmowie z ABC News.

Tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu użyto narzędzi AI, w ramach projektu pilotażowego.

Edycja: Kamila Koronska