Jak kryzys migracyjny w Hiszpanii wywołał polityczną burzę, podsycaną przez media społecznościowe
- Autor, Sarah Rainsford
- Stanowisko, Korespondentka BBC ds. Europy Południowej i Wschodniej
- Data publikacji
- Czas czytania: 5 min
Większość z dziesiątek tysięcy migrantów, którzy w czwartek wpław przedostali się do hiszpańskiej enklawy Ceuta, wróciła już do Maroka pod eskortą hiszpańskich żołnierzy i policji.
Ten bezprecedensowy napływ migrantów pochłonął jednak co najmniej 72 ofiary śmiertelne. Ich ciała wyłowiono z morza, gdzie unosiły się obok porzuconych kół ratunkowych i płetw.
Wydarzenia tego tygodnia wstrząsnęły także europejską sceną polityczną, po raz kolejny ujawniając podziały wokół drażliwej kwestii migracji.
Pozostają też pytania o przyczyny nagłego napływu migrantów: czy decydującą rolę odegrały wpisy w mediach społecznościowych obiecujące łatwą drogę do Europy, które stały się viralowe, czy też była to akcja bardziej celowa, a nawet zorganizowana.
Polityka
Niezależnie od przyczyn kryzysu, socjalistyczny premier Hiszpanii ostro skrytykował reakcję części europejskich partnerów.
Pedro Sánchez zarzucił niektórym krajom UE, że zamiast okazać Hiszpanii wsparcie, wykorzystują sytuację do politycznych ataków. Miał na myśli przede wszystkim Włochy.
Bracia Włosi (Fratelli d'Italia), prawicowa partia premier Giorgii Meloni, szybko opublikowali zdjęcia migrantów biegnących ulicami Ceuty. Towarzyszył im podpis: „To model Sáncheza, który tak bardzo podoba się włoskiej lewicy".
Następnie Meloni ogłosiła zawieszenie obowiązywania porozumienia z Hiszpanią w ramach strefy Schengen, które umożliwia swobodny przepływ osób, powołując się na zagrożenie dla bezpieczeństwa.
W Madrycie wywołało to oburzenie.
Zdaniem hiszpańskich władz kryzys został opanowany, a sama Ceuta nie należy do strefy Schengen, więc marokańscy migranci i tak nie mogliby bez kontroli przedostać się do kontynentalnej Europy.
Według krytyków premier Włoch doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Jednak przed przyszłorocznymi wyborami jej koalicja traci poparcie na rzecz nowej, zdecydowanie antyimigracyjnej partii. Kryzys w Ceucie stworzył okazję do zaprezentowania twardego stanowiska wobec migracji i odzyskania części wyborców.

Źródło zdjęcia, Reuters
Czy Hiszpania to łatwy cel?
Włochy nie są jednak jedynym krajem, który uważa Hiszpanię za zbyt pobłażliwą wobec migracji.
Apel Giorgii Meloni o pilne spotkanie ministrów spraw wewnętrznych UE, zaplanowane na wtorek, poparło niemal dwa tuziny europejskich przywódców. Wezwali oni do likwidacji wszystkich polityk, które mogą działać jako „czynnik przyciągający" migrantów do Europy.
Przede wszystkim chodzi o kontrowersyjną decyzję Hiszpanii, która umożliwiła setkom tysięcy nieudokumentowanych migrantów ubieganie się o pozwolenie na pobyt i pracę, a tym samym zalegalizowanie swojego statusu.
Hiszpański rząd broni tego rozwiązania pragmatycznymi argumentami: społeczeństwo się starzeje, a gospodarce potrzebni są pracownicy.
Jednak osoby, które masowo ruszyły w tym tygodniu na plaże Ceuty, nie przybywały po to, by skorzystać z programu, którego nabór już się zakończył.
Pedro Sánchez wskazuje natomiast na niedawne orzeczenie hiszpańskiego Sądu Najwyższego. Sąd uznał, że osoby, które docierają do Hiszpanii drogą morską, nie mogą być natychmiast zawracane.
Premier twierdzi, że przemytnicy przedstawiali ten wyrok w fałszywy sposób, obiecując łatwą drogę do Europy.
W przypadku osób zmierzających do Ceuty nie było jednak konieczności korzystania z usług przemytników. Większość migrantów stanowili Marokańczycy, a trasa jest powszechnie znana.
Kluczową rolę odegrały media społecznościowe.
Migranci pokazywali reporterom nagrania, na których słychać okrzyki „Hiszpania jest otwarta", a ludzie wskakują do morza. Analiza wielu kont w mediach społecznościowych pokazuje filmy młodych ludzi w piankach i płetwach, relacjonujących swoją podróż lub nagrywających się już w wodzie. Obok pojawiały się także zdjęcia z samej Ceuty.
Niektóre z tych kont istnieją zaledwie od kilku tygodni. Kilka zgromadziło dziesiątki tysięcy polubień.
Obietnice okazały się jednak fałszywe.
Tłumy migrantów, które z radością docierały do brzegów Ceuty, nie znalazły na miejscu tego, czego się spodziewały. Bez dostępu do żywności, schronienia i bez możliwości dalszej podróży do kontynentalnej Europy, większość z nich szybko zawróciła.
Ten artykuł zawiera treści z serwisu Instagram. Prosimy o zaznaczenie zgody przed załadowaniem, ponieważ w treści mogą być używane pliki cookie i inne technologie. Przed zaznaczeniem zgody, możesz zapoznać się z polityką plików cookiei polityką prywatności serwisu Instagram. Aby wyświetlić treść, wybierz „zaakceptuj i kontynuuj
Koniec treści z Instagram
Pozostaje pytanie: co tak naprawdę wywołało ten kryzys?
Czy migranci zostali więc wykorzystani jako narzędzie polityczne, podobnie jak miało to miejsce kilka lat temu na granicy białorusko-polskiej?
Jeśli tak, to przez kogo?
Na razie widać przede wszystkim tych, którzy czerpią polityczne korzyści z tej sytuacji.
Jak napisał publicysta Andrea Rizzi w hiszpańskim dzienniku El País, światowa prawica „zaciera ręce z radości".
Prezydent USA Donald Trump, rozgniewany sprzeciwem Hiszpanii wobec jego wojny z Iranem, mówił o „katastrofie" i „inwazji". Podobnie jak Giorgia Meloni, stoi on w obliczu zbliżających się wyborów.
Również Rosja nie kryje satysfakcji. Chaos i podziały w Europie są na rękę Moskwie, zwłaszcza jeśli mogą osłabić sojuszników Ukrainy.
Maroko odpowiedzialnością obarcza „organizacje przestępcze". Krytycy zwracają jednak uwagę, że marokańscy strażnicy graniczni musieli widzieć tłumy gromadzące się przed próbą przekroczenia granicy.
Ostatni raz podobna sytuacja, choć na mniejszą skalę, miała miejsce w okresie napięć między Hiszpanią a Marokiem wokół Sahary Zachodniej, byłej hiszpańskiej kolonii.
Także dziś pojawiają się nowe źródła napięć.
Pedro Sánchez stanowczo unika obarczania Maroka odpowiedzialnością za wydarzenia w Ceucie, nazywając Rabat „dobrym sojusznikiem".
Jego krytycy twierdzą jednak, że jest to polityka ustępstw i że hiszpański premier powinien przyjąć znacznie twardsze stanowisko.

Źródło zdjęcia, Reuters
Wyniki
Na razie Hiszpania koncentruje się na zabezpieczeniu Ceuty przed podobnymi incydentami w przyszłości.
Władze rozbudowują graniczne zabezpieczenia sięgające w morze, instalując długie linie pomarańczowych boi przy falochronie. Obszar ten mają patrolować jednostki pływające, aby zniechęcać kolejne osoby do podejmowania prób przepłynięcia granicy.
W przyszłym tygodniu ministrowie spraw wewnętrznych państw UE będą rozmawiać o wzmocnieniu ochrony zewnętrznych granic Unii. Wydarzenia w Ceucie dodały argumentów politykom populistycznej prawicy, którzy od dawna domagają się zaostrzenia polityki migracyjnej.
Podróżni lecący z Hiszpanii do Włoch przez najbliższe tygodnie będą podlegać wyrywkowym kontrolom dokumentów.
Nie są to jednak zmiany, które znacząco wpłyną na codzienne życie większości Europejczyków.
Największą cenę zapłacili młodzi ludzie, którzy wypłynęli w morze, podążając za wizją zobaczoną w internecie. Wielu z nich wraca dziś do Maroka w trumnach.
Tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu użyto narzędzi AI, w ramach projektu pilotażowego.
Edycja: Kamila Koronska









