Codzienne przyjmowanie całego koktajlu suplementów może przynosić więcej szkody niż pożytku

Źródło zdjęcia, Getty Images
- Autor, Ruth Clegg
- Stanowisko, Reporterka ds. zdrowia
- Data publikacji
- Czas czytania: 6 min
Nie uważałam się za osobę, która wyjątkowo często sięga po suplementy — aż do chwili, gdy dokładnie przyjrzałam się zawartości swojej szafki.
Nie zdając sobie z tego sprawy, zgromadziłam kilka opakowań kreatyny, witaminy D, magnezu, kolagenu, zielonego suplementu „all in one" oraz tabletek mających pomagać w łagodzeniu objawów perimenopauzy.
Wydawało mi się, że jestem odporna na nieustanne reklamy w mediach społecznościowych, ale najwyraźniej wcale tak nie było.
Komentarze w stylu: „Nie mogę uwierzyć, jak bardzo te suplementy poprawiły moje samopoczucie!" najwyraźniej jednak przeniknęły pod moją skórę — wzmocnioną, być może wątpliwie skutecznym, kolagenem.
Niedawne badanie organizacji konsumenckiej Which? wykazało, że 76% respondentów regularnie przyjmuje przynajmniej jeden suplement — w tym witaminy, minerały, kwasy omega‑3, probiotyki i suplementy ziołowe — a niemal co piąta osoba codziennie zażywa cztery lub więcej preparatów.
Choć suplementy mogą odgrywać ważną rolę w poprawie naszego zdrowia i samopoczucia, gdy są rzeczywiście potrzebne, część ekspertów ostrzega, że staliśmy się tak zafascynowani optymalizowaniem zdrowia, że zaczynamy narażać je na ryzyko.
Eksperci powiedzieli BBC, że obserwują rosnącą liczbę pacjentów z problemami dotyczącymi wątroby, nerek i układu pokarmowego, które — ich zdaniem — są skutkiem przyjmowania coraz większej liczby i coraz szerszej gamy suplementów.
Jedna z dietetyczek powiedziała mi, że liczba suplementów przyjmowanych przez ludzi jest wręcz „szalona".
„Niektórzy zaczynają myśleć, że połknięcie tabletki jest lepsze niż jedzenie prawdziwego jedzenia," mówi. „A tak nie jest."

Źródło zdjęcia, Ginger Smith
Kiedy trzy lata temu Ginger Smith zaczęła przyjmować suplementy, była przekonana, że poprawia swoje zdrowie.
Jako influencerka współpracująca z markami regularnie otrzymywała pod drzwi swojego domu w Seattle paczki z darmowymi produktami. 30-latka zażywała tabletki, proszki i żele, a następnie zachwalała ich działanie w internecie.
„Przyjmowałam wysokie dawki witaminy C, witaminy D, kurkumy, specjalny suplement przeciw wzdęciom, a także regularnie piłam wodę z elektrolitami" — opowiada Ginger.
Przez kilka lat, jak mówi, czuła się zdrowa i pełna energii. Nie miała pojęcia, że jednocześnie ogromnie obciąża swoje nerki.
Po wystąpieniu silnego bólu w dolnej części pleców zgłosiła się do lekarza, który zlecił badania krwi. Kilka dni później Ginger usłyszała, że potrzebuje badania USG.
„Trochę się martwiłam, ale nie spodziewałam się usłyszeć, że mam ogromny kamień nerkowy. Tak duży, że lekarze powiedzieli, iż konieczna będzie operacja, aby go usunąć."
Jak przekazali jej lekarze, kamień nerkowy miał od dwóch do trzech centymetrów i był skutkiem codziennego przyjmowania mieszanki suplementów.
„Nigdy bym nie pomyślała, że próbując poprawić swoje zdrowie, doprowadzę się do takiego stanu," mówi. „Na szczęście miałam ubezpieczenie.
„Mimo to kosztowało mnie to 6 tysięcy dolarów (4,5 tys. funtów) — bez ubezpieczenia byłoby to 35 tysięcy dolarów (26 tys. funtów)."

Źródło zdjęcia, Ginger Smith
Gastroenterolog dr Pedro de Maria Pallares ze szpitala Hospital Universitario La Paz w Madrycie mówi, że trafia do niego coraz więcej pacjentów z problemami z wątrobą spowodowanymi suplementami ziołowymi.
„Pytamy pacjenta, czy przyjmuje jakieś leki. 'Nie' — odpowiadają.
„Musimy więc eliminować kolejne możliwe przyczyny. Kiedy wykluczymy już wszystko inne, pytamy ponownie, a wtedy słyszymy: 'No dobrze, przyjmuję jednak kilka różnych suplementów'."
Badania przeprowadzone w USA sugerują, że 20% wszystkich przypadków uszkodzenia wątroby wywołanego substancjami farmakologicznymi jest spowodowanych mieszanką suplementów ziołowych i dietetycznych.
Do szczególnie toksycznych dla wątroby przy przyjmowaniu wysokich dawek należą witamina A, glutamina, ashwagandha oraz ekstrakt z zielonej herbaty.
Wątroba może się regenerować, jednak długotrwałe stosowanie takich suplementów może prowadzić do przewlekłych schorzeń.
Brytyjska organizacja British Liver Trust podkreśla, że choć w Wielkiej Brytanii istnieje niewiele danych na ten temat, obserwuje przypadki uszkodzeń wątroby związanych z nadmiernym przyjmowaniem suplementów. Zachęca ludzi do zastanowienia się, „czy potencjalne korzyści przewyższają możliwe ryzyko".
„Suplementy mogą mieć bardzo pozytywny wpływ na życie," mówi dr Karan Rajan, były chirurg NHS, który publikuje treści o zdrowiu i nauce w mediach społecznościowych. „Ale do każdego suplementu należy podchodzić sceptycznie, dopóki nie zostanie udowodnione, że jest inaczej."
W ostatnich latach Rajan mówi, że stał się bardziej otwarty na suplementy — do tego stopnia, że stworzył własną markę suplementu błonnikowego — i uważa, że mogą one mieć miejsce w diecie, jeśli są stosowane rozsądnie.
„Widziałem, jak rośnie liczba dowodów dotyczących różnych suplementów," mówi. „Wiemy, że gleba nie jest już tak bogata w składniki odżywcze jak kilkadziesiąt lat temu, więc marchewka z lat 50. będzie znacznie bardziej wartościowa odżywczo niż marchewka z 2026 roku."
Rajan przyjmuje witaminę D, prebiotyk, białko, błonnik i kreatynę — w tym, co określa jako „zestaw suplementów" — aby uzupełniać obszary, w których może mieć niedobory.
Twierdzi, że taki balans sprawdza się w jego przypadku, ale podkreśla też ryzyko związane z łączeniem suplementów. Lekarze rodzinni coraz częściej spotykają pacjentów przyjmujących wiele różnych preparatów i proszących o poradę, które z nich rzeczywiście warto stosować.

Źródło zdjęcia, Getty Images
„Pacjenci mogą nie zdawać sobie sprawy, że dublują składniki, przekraczają zalecane dawki lub przyjmują produkty, które mogą wchodzić w interakcje z lekami na receptę," mówi prof. Victoria Tzortziou Brown, prezes Royal College of GPs. „Więcej nie zawsze znaczy lepiej."
Na przykład przyjmowanie multiwitaminy razem z suplementem witaminy B6 może prowadzić do podwójnej dawki, a nadmiar witaminy B6 przez dłuższy czas może skutkować uszkodzeniem nerwów.
Z kolei jednoczesne przyjmowanie żelaza, wapnia i magnezu może ograniczać wchłanianie tych składników.
Niektóre witaminy, takie jak A, D, E i K, rozpuszczają się w tłuszczach, co oznacza, że organizm magazynuje je dłużej — dlatego ich codzienne przyjmowanie może nie być konieczne.
„Media społecznościowe przekonują ludzi, że potrzebują tych suplementów, by być zdrowymi," mówi mieszkająca w Wielkiej Brytanii dietetyczka Kristen Stavridis, która przyznaje, że czuje się, jakby prowadziła przegraną walkę. „Ale najczęściej po prostu nie jest to prawda."
Dla dorosłej osoby bez problemów zdrowotnych zaleca ona zbilansowaną dietę, suplementację witaminy D w miesiącach zimowych oraz — jeśli to konieczne — multiwitaminę i olej rybi.
W przypadku części kobiet, które częściej cierpią na niedobór żelaza, suplementy mogą być pomocne, ale powinny być stosowane jedynie przez krótki czas, do momentu wyrównania poziomu tego pierwiastka.
Najważniejsze przesłanie Stavridis brzmi: stawiać przede wszystkim na jedzenie. A jeśli ktoś podejrzewa u siebie niedobór konkretnego składnika, powinien skonsultować się z lekarzem, zamiast zakładać, że suplement automatycznie rozwiąże problem.
Dietetyczka radzi też, by zwracać uwagę na zalecane dzienne dawki (RDA) podane na etykietach oraz sprawdzać, czy suplementy nie kolidują z przyjmowanymi lekami.
Ginger wracała do zdrowia przez kilka miesięcy po operacji usunięcia kamienia nerkowego. Dziś znów czuje się dobrze i wróciła do pracy.
„Najzabawniejsze jest to," mówi — „że czuję się równie zdrowa i pełna energii jak wtedy, gdy brałam wszystkie te suplementy.
„Teraz przyjmuję tylko jedną multiwitaminę dziennie — i mam nadzieję, że to w zupełności wystarczy."
Ten tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu zostały użyte narzędzia AI, jako część projektu pilotażowego.
Edycja: Kamila Koronska










