„Stracą oba kraje": co dalej z sojuszem Polski i Ukrainy?

    • Autor, BBC Monitoring
  • Data publikacji
  • Czas czytania: 6 min

Eskalacja napięć między Polską a Ukrainą zaszkodzi obu sojusznikom: skorzysta na niej jedynie Rosja.

To jednomyślny wniosek polskich, ukraińskich i europejskich komentatorów po decyzji prezydenta Karola Nawrockiego o pozbawieniu ukraińskiego lidera Orderu Orła Białego.

Prezydent Wołodymyr Zełenski odesłał odznaczenie zaledwie kilka dni przed planowanym rozpoczęciem Konferencji na rzecz Odbudowy Ukrainy w Gdańsku.

Decyzja Nawrockiego była odpowiedzią na nazwanie przez Zełenskiego ukraińskiej jednostki wojskowej imieniem bohaterów Ukraińskiej Armii Powstańczej (UPA).

W Polsce UPA kojarzona jest z rzezią wołyńską: masowymi mordami na Polakach na terenie dzisiejszej zachodniej Ukrainy podczas II wojny światowej.

Mimo tego konsensusu komentarze prasowe w Polsce i Ukrainie świadczą o diametralnie różnych spojrzeniach na dzisiejszy kryzys.

Większość ukraińskich komentatorów zwarła szeregi w obronie Zełenskiego, ubolewając nad „antyukraińską histerią" w Polsce i podkreślając prawo Kijowa do suwerennych decyzji w zakresie polityki historycznej.

Polska prasa niemal jednogłośnie potępiła posunięcie Zełenskiego, nazywając je zniewagą wobec ofiar rzezi wołyńskiej. Reakcje na decyzję Nawrockiego były natomiast podzielone w zależności od przekonań politycznych.

Liberalna i centrowa prasa ostrzega przed zaostrzaniem napięć w stosunkach z Ukrainą. Przekonuje, że odebranie Zełenskiemu orderu przyniesie więcej szkody niż pożytku.

Większość prawicowych publicystów chwali natomiast decyzję Nawrockiego, określając ją jako próbę ochrony kluczowych polskich interesów państwowych.

Polskie media: czy zyska Rosja?

Szereg polskich i ukraińskich mediów opublikowało wspólny apel. Autorzy wspomnieli o „tragicznych momentach" wspólnej historii obu krajów, ostrzegając jednocześnie o konieczności skupienia się na zagrożeniu ze strony Moskwy.

"Czas na poważne rozmowy o przeszłości, na wyznanie win i pojednanie przyjdzie wtedy, gdy Ukraina - przy wsparciu sojuszników - pokona agresora," czytamy w apelu.

W polskich mediach często pojawiały się ostrzeżenia, że to Kreml ostatecznie skorzysta na konflikcie, a także obawy o możliwe skutki konfliktu dla Warszawy.

Bartosz T. Wieliński pisze w „Gazecie Wyborczej", że skandal może osłabić pozycję Polski w dyskusjach na temat powojennej przyszłości Ukrainy - kluczowej kwestii dla polskiego bezpieczeństwa narodowego.

Michał Szułdrzyński z „Rzeczpospolitej" zauważa, że decyzja o pozbawieniu Zełenskiego orderu „spotkała się z euforią nacjonalistów i ksenofobów". Według Szułdrzyńskiego poglądy wielu jej zwolenników nie tylko są „moralnie przerażające", ale mogą zaszkodzić Warszawie z czysto pragmatycznych powodów.

"Podsycanie konfliktu z Ukraińcami, którzy walczą dziś z Rosją, utrudni nam odbudowę dobrych relacji w przyszłości. Stosunki z krajem, który będzie dysponował setkami tysięcy weteranów i czynnych wojskowych największej armii w regionie, będą nam potrzebne. Nie mówiąc już o tym, że – jak to bywało w historii – na konflikcie Polaków i Ukraińców zyskiwała Rosja," przekonuje Szułdrzyński.

Prawicowy serwis „Do Rzeczy" cytuje analizę fundacji Res Futura, według której 74% komentarzy w polskich mediach społecznościowych popierało decyzję Nawrockiego.

Ukraińskie media: Nawrocki „zjednoczył" Ukraińców

„Europejska Prawda", renomowany serwis zajmujący się ukraińską polityką zagraniczną, poparł decyzję Zełenskiego i innych znanych Ukraińców o zwrocie polskich odznaczeń.

Według „Europejskiej Prawdy" dla Kijowa ważne było pokazanie, że nie jest gotowy na ustępstwa w kwestii interpretacji własnej historii.

„Sygnalizowało to również dążenie do nawiązania nowego rodzaju relacji z Polską – relacji opartej na równości i wzajemnym szacunku," czytamy w analizie serwisu.

Redaktor „Europejskiej Prawdy", Serhij Sydorenko, był jednak rozczarowany decyzją Zełenskiego o nieuczestniczeniu w Konferencji na rzecz Odbudowy Ukrainy w Gdańsku.

Argumentował, że obecność ukraińskiego prezydenta na konferencji pomogłaby nawiązać dialog z „tymi w Polsce, którzy wciąż stoją po stronie zdrowego rozsądku".

„Europejska Prawda" wezwała również Zełenskiego, by starał się o spotkanie z Nawrockim zamiast „palić za sobą mosty". Serwis przekonuje, że Kijów nie może pozwolić sobie na kryzys w stosunkach z Polską. „Stawka jest dla nas zbyt wysoka," pisze.

W komentarzu dla innego szanowanego serwisu - „Dzerkało Tyźnia" (pl. Zwierciadło tygodnia) - dyplomata Kostiantyn Jelisejew przekonuje, że choć pamięć i szacunek dla wrażliwości historycznej mają znaczenie także w czasie wojny, nie stanowią „egzystencjalnego wyzwania".

„Odpowiedzialna polityka państwowa nie polega na ignorowaniu skomplikowanych kwestii, ale na właściwym ustalaniu priorytetów," pisze.

Popularny serwis „NV" pisze, że mieszkający w Polsce Ukraińcy wygenerowali w ostatnich latach 330 mld złotych dla polskiej gospodarki. Wskazuje też na kluczowe znaczenie polskich importów dla Ukrainy.

„Pomimo politycznych pretensji wobec prezydenta Zełenskiego i podsycania antyukraińskiej histerii Polska pozostaje nie tylko kluczowym węzłem tranzytowym dla ukraińskich eksporterów, ale także jednym z najważniejszych partnerów gospodarczych Ukrainy," przekonuje serwis.

„Ogromne obciążenie dla kluczowego sojuszu"

Polsko-ukraiński spór komentuje też prasa w innych częściach Europy. Według serwisu „Politico" najnowszy kryzys „stanowi ogromne obciążenie dla jednego z kluczowych sojuszy w wojnie z Rosją".

Brytyjski dziennik „The Guardian" wskazuje, że skandal „osłabił nadzieje na przełom" w stosunkach polsko-ukraińskich, mimo zeszłorocznego porozumienia w sprawie ekshumacji szczątek ofiar Wołynia.

Łukasz Adamski, prezes promującego dialog polsko-ukraiński Centrum Mieroszewskiego, powiedział francuskiemu „Le Monde", że gest Zełenskiego był „nieprzyjazny" i nie brał pod uwagę „polskiej wrażliwości".

„Stracą oba kraje, ale bardziej dotknięta będzie Ukraina - zwłaszcza dlatego, że jest zależna od Polski pod względem logistycznym," dodał Adamski w rozmowie z „Le Monde".

Tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu użyto narzędzi AI, w ramach projektu pilotażowego.

Edycja: Joanna Kozłowska