Same, ale nie samotne - nowy ideał niezależności?

Źródło zdjęcia, @lanasololife/@dramafreediaries/@devonandwillo
- Autor, Yang Tian
- Data publikacji
- Czas czytania: 5 min
Jest piątkowy wieczór. Młoda kobieta wraca zmęczona do mieszkania po całym dniu pracy. Wchodzi do nieskazitelnie czystej kuchni, rozpakowuje torbę z zakupami i wkłada do piekarnika mrożoną pizzę.
Później następuje wieczorna rutyna, która w swojej zwyczajności przypomina medytację: kobieta zapala świecę i przez chwilę patrzy na pokryty śniegiem krajobraz za oknem. Nakłada na talerz sałatkę i pizzę, a następnie siada na sofie, by zjeść kolację przed telewizorem.
Hasło towarzyszące scenie brzmi:
„POV: jesteś bezdzietną i samotną dziewczyną, która nie ma przyjaciół i mieszka sama, więc tak spędzasz piątkowy wieczór".
Na nagraniu, które ma siedem milionów wyświetleń na TikToku, jest Lana Isa, dwudziestokilkuletnia menedżerka sprzedaży oprogramowania mieszkająca w Toronto.
Oprócz dokumentowania wieczornych rytuałów zabiera niemal 400 tysięcy obserwujących ją na TikToku i Instagramie na nocne wyprawy po fast food i sesje czytania książek na skale nad jeziorem. Pokazuje nawet, jak w środku nocy zatrzasnęła sobie drzwi do mieszkania.
Isa jest częścią rosnącego, choć niszowego trendu, w którym twórcy internetowi - wiele z nich to kobiety - dzielą się codziennymi rytuałami życia w pojedynkę. Pokazują styl stawiający na spokój i samotność, który jest przeciwieństwem nadmiaru charakterystycznego dla mediów społecznościowych.
Dla Isy ujawnienie „braku przyjaciół" nie było jedynie hasłem, lecz „rzeczywistością", w której żyła od kilku lat.
Sama, ale nie samotna

Źródło zdjęcia, @lanasololife
Po tym jak kilkakrotnie zmieniła szkołę średnią, doświadczyła podczas studiów izolacji związanej z Covid-19 i przeprowadziła się na drugi koniec kraju po pierwszym zawodzie miłosnym, Isa musiała przystosować się do życia w pojedynkę, bez bliskich przyjaciół.
„Ludzie niewiele mówią o tym, że nie mają przyjaciół... Myślę, że nadal uważa się to za coś wstydliwego albo trochę tabu," mówi.
Kiedy zaczęła dzielić się swoją sytuacją w mediach społecznościowych, obserwujący zaczęli się z nią identyfikować.
Jej 2 tysiące obserwujących na TikToku wzrosło w ciągu ośmiu miesięcy do ponad 175 tysięcy.
„To doświadczenie pozwoliło mi zobaczyć inne osoby będące w takiej samej sytuacji jak ja... i poczuć, że po raz pierwszy od dłuższego czasu mogę się z kimś utożsamić."
Natomiast inni utożsamiali się z nią.
Sekcja komentarzy zapełniła się opisami podobnych doświadczeń. Publikujące je osoby, żyjące w pojedynkę lub niemające przyjaciół, znajdowały pocieszenie w poczuciu, że są „dostrzegane".
Jak w przypadku większości trendów internetowych, ciekawość szybko przerodziła się w krytykę.
Isa i podobne twórczynie zostały nazwane „influencerkami samotności". Niektórzy przedstawiali je jako część nowej grupy smutnych, samotnych, bezdzietnych kobiet, które przechodzą kryzys.
Inni oskarżali je o romantyzowanie samoizolacji i promowanie „atmosfery przytulnego defetyzmu" poprzez odrzucanie relacji społecznych.
Jednak ich materiały przedstawiają styl życia, który może być bliski większej liczbie osób, niż chciałaby się do tego przyznać.
Te kobiety chodzą same na randki, wybierają się w spontaniczne podróże samochodem i przełamują niezręczność uczestniczenia w imprezach w pojedynkę.
Odczarowywanie samotności
Devon Noehring, twórczyni internetowa i zadeklarowana introwertyczka mieszkająca w Phoenix w Arizonie, mówi, że określanie jej weekendów spędzanych na gotowaniu i relaksie w domu z psem mianem przejawu kobiecej samotności było dla niej „frustrujące".
„To zupełne przeciwieństwo intencji naszych filmów," mówi. „Po prostu nienawidzę stygmatu, że bycie samemu oznacza samotność."
Choć Noehring ma grupę bliskich przyjaciół, w dzieciństwie zawsze odczuwała „wstyd" jako cicha dziewczyna z lękiem społecznym.
Dopiero gdy opisała swoje lęki o obawy w internecie, odkryła grupę obserwujących introwertyków identyfikujących się z jej doświadczeniami.
„Kiedy jestem sama, czuję się najbardziej wolna i najbardziej sobą," mówi. „W ten sposób odzyskuję energię i jestem bardzo dumna, że jestem niezależna i robię rzeczy sama... Uważam, że to coś, co powinno być celebrowane."

Źródło zdjęcia, @devonandwillo
Niektórzy badacze zajmujący się zdrowiem pracują nad „odczarowywaniem samotności". Odróżniają przewlekłą samotność wymuszoną okolicznościami od sytuacji osób, które same wybierają spędzanie czasu w pojedynkę.
„Każdy w którymś momencie czuje się samotny, ale niektórzy nie potrafią się do tego przyznać," mówi prof. Melody Ding, epidemiolożka badająca więzi społeczne i samotność na Uniwersytecie w Sydney.
„Może to prowadzić do błędnego przekonania, że szczęście wymaga ciągłej aktywności społecznej i nieustannego utrzymywania kontaktów z innymi."
Ostrzega jednak, że choć influencerzy mogą sprawiać, że bycie samemu wygląda „bardzo atrakcyjnie", ludzie wciąż potrzebują więzi społecznych, a utknięcie w cyklu silnej izolacji może szkodzić dobrostanowi psychicznemu i fizycznemu.
„Jesteśmy istotami społecznymi," mówi prof. Ding. „Obecność innych ludzi i relacje z nimi pomagają nam lepiej funkcjonować."
Przyznaje, że potrzeby społeczne zmieniają się na różnych etapach życia. Ma jednak nadzieję, że osoby, które utraciły ważne relacje, z czasem przestaną koncentrować się na braku przyjaciół i stworzą nowe więzi społeczne.
„Ważne jest, by mieć w swoim życiu ludzi. Ważne też, by te relacje były pozytywne i wzbogacały nasze życie," dodaje prof. Ding.
'Chcemy znaleźć ludzi, z którymi się utożsamiamy'
Nawet w chwilach, gdy czują się samotne, twóczynie twierdzą, że samotność nie definiuje ich życia. Nie aspirują też do pozostania bez przyjaciół na zawsze.
„Nigdy nie określamy się jako samotne," mówi SJ Hoadley, która pracuje jako Wielkiej Brytanii jako sprzątaczka. Kobieta zaczęła dokumentować swoje życie w pojedynkę po odkryciu filmów Isy.
„Myślę, że czasami brak przyjaciół bardziej przeszkadza ludziom wokół mnie niż mnie samej."
Po rozpadzie siedmioletniego, przemocowego związku Hoadley przeprowadziła się do nowej okolicy, gdzie nikogo nie znała. Musiała zbudować życie od nowa.
Pomimo początkowego „szoku" zaczęła z czasem „cieszyć się i akceptować tę niezależność" oraz „uczyć się dobrze czuć we własnym towarzystwie".

Źródło zdjęcia, @dramafreediaries
Wzrost popularności influencerów pokazujących życie w pojedynkę może być budujący dla osób, które odnajdują w nim własne doświadczenia, mówi dr Anne Oeldorf-Hirsch z amerykańskiego University of Connecticut, specjalizująca się w badaniu społeczności online.
„Od jakiegoś czasu zaczął narastać pewnego rodzaju sprzeciw wobec idei oglądania wyłącznie perfekcyjnego życia innych, ich najpiękniejszych momentów," mówi.
Oeldorf-Hirsch uważa, że atrakcyjność treści o samotności zaspokaja potrzebę społeczną zarówno twórców, jak i odbiorców. Zapewnia przy tym pewną „przeciwwagę" wobec przesadnie wyidealizowanej kultury influencerów.
„Zmierzamy w stronę influencerów, którzy są bardziej autentyczni i żyją swoim prawdziwym życiem," mówi. „Chcemy po prostu znaleźć ludzi, z którymi się utożsamiamy."
Liczba obserwujących Hoadley rosła czasem o dziesiątki tysięcy dziennie, podczas gdy filmy Noehring miały miliony wyświetleń.
Te internetowe relacje sprawiły, że Hoadley z entuzjazmem myśli o przyszłości, w której znajdzie „małą grupkę przyjaciół".
Noehring ma nadzieję, że pewnego dnia zorganizuje spotkanie swojej internetowej społeczności w świecie rzeczywistym. Natomiast Isa mówi, że wsparcie dało jej „impuls", którego potrzebowała, by znów zacząć myśleć o nawiązywaniu przyjaźni.
„Myślę, że przesłanie wszystkich tych treści jest takie: znajdź własną drogę," mówi Hoadley. „Nie musi to być jeden uniwersalny model, który wciąż jest nam narzucany w mediach społecznościowych."
Tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu użyto narzędzi AI, w ramach projektu pilotażowego.
Edycja: Magdalena Mis




