Rodzina apeluje o pomoc w znalezieniu polskiego dawcy komórek macierzystych przed kolejną transfuzją

    • Autor, Claire Thomson
    • Stanowisko, BBC Scotland
  • Data publikacji
  • Czas czytania: 3 min

Szkocka rodzina szuka anonimowego dawcy komórek macierzystych z Polski, który uratował życie ich mamy. Liczą na to, że będzie mógł pomóc przy drugiej transfuzji.

58-letnia Lisa Semple z Gourock była w ubiegłym roku leczona na białaczkę przeszczepem komórek macierzystych od nastoletniego dawcy, który oddał je 13 października 2025 roku.

Jej czwórka dzieci została przebadana, ale żadne nie spełniało wymogów. Dlatego szpital musiał skorzystać z niespokrewnionego, dopasowanego dawcy.

Teraz rodzina podkreśla, że największą szansą Lisy na pełne wyzdrowienie jest infuzja limfocytów dawcy (DLI). Jednak rejestr dawców nie był w stanie odnaleźć 19-latka, który wcześniej oddał komórki.

Infuzja limfocytów dawcy (DLI) to zabieg wykonywany po przeszczepie komórek macierzystych. Polega na podaniu do krwiobiegu zdrowych białych krwinek od pierwotnego dawcy.

Ponieważ dawca nie jest spokrewniony z rodziną Semple, bliscy Lisy liczą na to, że sam zgłosi się do rejestru.

„Wiemy jedynie, że nie odpowiedział na zapytania z rejestru," powiedział BBC News Scotland najmłodszy syn Lisy, 21‑letni Charlie.

Dawcy komórek macierzystych zapisują się anonimowo do DKMS – międzynarodowej organizacji charytatywnej prowadzącej największy w Wielkiej Brytanii rejestr dawców. DMKS działa także w Polsce, Niemczech, Chile, Indiach i Republice Południowej Afryki.

Według organizacji anonimowość jest kluczowa dla ochrony zarówno dawców, jak i pacjentów.

Charlie zaznaczył, że rodzina nie chce znać tożsamości polskiego nastolatka. Interesuje ją jedynie, czy byłby gotów ponownie oddać krew.

„To, czy chciałby pomóc jeszcze raz, zależy całkowicie od niego," powiedział Charlie.

„Chcemy tylko, żeby skontaktował się z rejestrem."

'Mały krok wstecz'

Istnieje kilka możliwych powodów, dla których 19‑letni dawca nie skontaktował się ponownie. Mógł oddać krew jednorazowo, zmienić adres lub numer telefonu.

Rodzina poinformowała, że skontaktowała się z brytyjską ambasadą w Polsce. Charlie dodał, że wraz z rodzeństwem opublikowali apel w mediach społecznościowych. Liczą na to, że ktoś z otoczenia dawcy rozpozna sytuację i pomoże się z nim skontaktować.

„Mamie bardzo ciężko było dojść do siebie po chemioterapii. Musieliśmy się od niej izolować, żeby jej układ odpornościowy mógł się wzmocnić," powiedział.

Przyznał, że trudne było dla nich odkrycie, że żadne z rodzeństwa nie jest zgodnym dawcą i nie może pomóc mamie. Wcześniej zakładali, że jako rodzina będą mogli to zrobić.

„Powoli wracamy do normalności. Mama jest już w domu, ale to dla nas mały krok wstecz," powiedział.

„Trudno patrzeć, jak bardzo się stresuje, nie wiedząc, co będzie dalej i czy w pełni wyzdrowieje.

Bylibyśmy ogromnie szczęśliwi, gdyby udało się odnaleźć dawcę i [mama] mogła otrzymać kolejną transfuzję."

DKMS w Polsce i Wielkiej Brytanii poinformowały we wspólnym oświadczeniu:

„Wszyscy w DKMS są głęboko poruszeni trudną sytuacją, w jakiej znalazła się Lisa i jej rodzina.

Nasze myśli są z nimi w tym niewątpliwie bardzo trudnym czasie.

Rozumiemy, że szukają odpowiedzi i liczą na ponowne skontaktowanie się z dawcą, który umożliwił pierwszy przeszczep Lisy."

Organizacja oświadczyła, że choć nie może komentować poszczególnych przypadków, „zawsze podejmuje wszelkie możliwe działania, aby skontaktować się z dopasowanymi dawcami i przekazać prośby o kolejną donację".

Dodała, że w niektórych sytuacjach dawcy nie mogą lub decydują się nie kontynuować procedury, a ich decyzje powinny zostać uszanowane.

Tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu użyto narzędzi AI, w ramach projektu pilotażowego.

Edycja: Nicole Frydrych