Rząd Francji pod presją po morderstwie 11-letniej Lyhanny

    • Autor, Hugh Schofield
    • Stanowisko, Korespondent BBC News w Paryżu
  • Data publikacji
  • Czas czytania: 4 min

Rząd Francji znalazł się pod rosnącą presją w związku z morderstwem jedenastoletniej uczennicy. Domniemany zabójca Lyhanny był wcześniej wielokrotnie zgłaszany na policję jako przestępca seksualny.

W poniedziałkowych protestach w całym kraju wzięło udział ponad 60 tys. osób. Wiele z nich domagało się dymisji ministra sprawiedliwości Géralda Darmanina - jednego z czołowych polityków rządu.

Oburzenie wynika z faktu, że podejrzany - 41-letni Jérome Barella - został zgłoszony na policję w sierpniu ubiegłego roku przez matkę 10-letniej Rosy. Według kobiety Barella wielokrotnie wykorzystywał seksualnie jej córkę.

Analizy medyczne potwierdziły, że dziewczynka była ofiarą przemocy seksualnej. Mimo to w ciągu dziewięciu miesięcy od złożenia skargi śledczy ani razu nie przesłuchali Barelli.

Oburzeni Francuzi przekonują, że gdyby policja skontaktowała się z podejrzanym, Barella wiedziałby, że jest obserwowany - co mogłoby zapobiec śmierci Lyhanny.

Ciało dziewczynki znaleziono w zeszły czwartek na terenie gospodarstwa rolnego około 10 kilometrów od miasta Fleurance na południowym zachodzie Francji. To tam ostatni raz widziano Lyhannę, po zakończeniu lekcji sześć dni wcześniej.

Barella - ojciec dziecka chodzącego do tej samej szkoły - został zatrzymany trzy dni po zaginięciu Lyhanny.

Mężczyzna zaprzecza, by miał jakikolwiek udział w śmierci dziewczynki. Mówi, że zabrał Lyhannę samochodem na miejscowy basen. Podczas przesłuchania przez sędziego śledczego odmówił odpowiedzi na jakiekolwiek pytania.

Od tej pory wyszło na jaw, że Bardella był wymieniany w kilku innych sprawach dotyczących domniemanego wykorzystania seksualnego.

To oznacza, że organy ścigania powinny były potraktować sprawę Rosy priorytetowo - jednak tak się nie stało.

Matka Rosy poinformowała za pośrednictwem prawników, że wnosi pozew przeciwko państwu i ministrowi sprawiedliwości.

Darmanin - czołowy polityk w partii Renaissance (Odrodzenie), która popiera zwykle prezydenta Emmanuela Macrona - przyznał, że sprawa Lyhanny ujawnia „szokujące i niedopuszczalne uchybienia w świadczeniu usług przez państwo". Wykluczył jednak złożenie dymisji.

Darmanin i reszta rządu znaleźli się w trudnej sytuacji. Z jednej strony stawiają czoło coraz bardziej oburzonej opinii publicznej. Po drugiej stronie znajduje się wymiar sprawiedliwości - sędziowie i prokuratorzy, którzy nie chcą być kozłami ofiarnymi.

Francuska Wyższa Rada Sądownictwa (CSM) poinformowała, że „ubolewa nad dyskredytowaniem tysięcy sędziów" w związku ze sprawą Lyhanny. Przekonywała, że sprawa jest „wykorzystywana przez osoby, które z góry uznały sędziów za winnych".

Według CSM sędziowie śledczy - którzy we Francji nadzorują prowadzone przez policję postępowania karne - nie dysponują wystarczającymi funduszami i personelem, by należycie wykonywać obowiązki.

Darmanin twierdzi jednak, że w sprawie Lyhanny problemem nie był brak zasobów.

„W tej sprawie nie chodzi o brak nowej ustawy, o brak pieniędzy, o brak lepszych rozwiązań informatycznych. Chodzi o konieczność priorytetowego traktowania zarzutów o gwałt," przekonywał minister we wtorkowym przemówieniu przed senacką komisją.

„Należało zastosować zasadę ostrożności, by usunąć pana Barellę z obiegu i ustalić, czy zarzuty wobec niego były prawdziwe. Mieliśmy wszystkie [niezbędne do tego] elementy. Dziewięć miesięcy później jest zupełnie niezrozumiałe, dlaczego nigdy nie został zatrzymany," mówił Darmanin.

Polecił też państwowym prokuratorom pilne rozpatrzenie około 70 tys. skarg dotyczących wykorzystywania seksualnego nieletnich.

Premier Sébastien Lecornu obiecał również zaostrzyć ustawę o ochronie dzieci, nad którą pracuje obecnie parlament. W ramach zaktualizowanej ustawy seryjni gwałciciele mogliby zostać skazani na dożywocie. Obecny maksymalny wyrok wynosi 20 lat więzienia.

Tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu użyto narzędzi AI, w ramach projektu pilotażowego.

Edycja: Joanna Kozłowska