Życie i zbrodnie Ratka Mladicia, 'rzeźnika Bałkanów'

Źródło zdjęcia, Corbis/Getty Images
- Autor, Sam Woodhouse
- Data publikacji
- Czas czytania: 8 min
Ratko Mladić, który zmarł w czwartek w wieku 84 lat w więzieniu w Hadze, był znany jako „rzeźnik Bośni" lub „rzeźnik Bałkanów".
Jako dowódca armii bośniackich Serbów kierował brutalną kampanią czystek etnicznych podczas rozpadu Jugosławii w latach 90.
Pod określeniem „czystki etniczne" kryła się masakra dziesiątek tysięcy mężczyzn, kobiet i dzieci. Według Mladicia usprawiedliwiał ją cel budowy „Wielkiej Serbii", do którego dążył z determinacją i przemyślaną brutalnością.
Skutkiem były najkrwawsze okrucieństwa, jakich doświadczyła Europa od czasów Hitlera.
Fanatyzm Mladicia czynił go bohaterem w oczach wielu bośniackich Serbów. Mówił im, że ich muzułmańscy sąsiedzi planują „wbijać Serbów na pal, palić ich żywcem, krzyżować i wykłuwać im oczy".
Kierował długim i krwawym oblężeniem Sarajewa. Przez niemal cztery lata mieszkańcy bośniackiej stolicy ginęli pod codziennymi ostrzałami i gradem pocisków.
Gdy oddziały Mladicia wtargnęły do Srebrenicy - uznanej przez ONZ za strefę bezpieczeństwa i enklawę dla ludności muzułmańskiej - obiecał mieszkańcom, że nie stanie im się krzywda. Niedługo później 8 tys. mężczyzn i chłopców spoczęło w nieoznakowanych grobach.
Mladić i polityczny przywódca bośniackich Serbów, Radovan Karadžić, rozdarli Bośnię na strzępy, uciekając się do ludobójstwa i zbrodni przeciwko ludzkości.
Podczas procesu w Hadze Mladić nie okazał skruchy. Krewnym ofiar pokazał na sali sądowej radosny gest kciuka w górę.
„Granice wytycza się krwią, a fundamenty każdego państwa spoczywają na grobach," miał powiedzieć Mladić.

Źródło zdjęcia, Sygma via Getty Images
Ratko Mladić urodził się 12 marca 1942 roku w małej górskiej wiosce pod Sarajewem. Zawsze utrzymywał, że jest o rok młodszy.
Sarajewo i okolice należały wówczas do kontrolowanego przez nazistowskie Niemcy Niezależnego Państwa Chorwackiego.
Ojciec Mladicia walczył u boku partyzantów wiernych Josipowi Broz Tito - późniejszemu przywódcy komunistycznej Jugosławii. Zginął z rąk wspieranych przez III Rzeszę chorwackich nacjonalistów.
Mladić dorastał w nowej, powojennej rzeczywistości. Po krótkim stażu jako blacharz wybrał karierę wojskową.
W 1965 roku ukończył szkołę oficerską. Dzięki ambicji i zdolnościom szybko piął się po szczeblach kariery, dowodząc jednostkami w Macedonii i Kosowie.

Źródło zdjęcia, AFP via Getty Images
Śmierć Tito w 1980 roku była początkiem końca Jugosławii. Kraj zawsze był niestabilną konfederacją pełną rywalizujących frakcji i ścierających się ze sobą nacjonalizmów.
W czerwcu 1991 roku Chorwacja ogłosiła niepodległość. Mladić był wśród jugosłowiańskich oficerów wysłanych, by przywrócić federalną kontrolę.
Odznaczył się odwagą graniczącą z lekkomyślnością: niemal nie opuszczał okopów i osobiście dowodził akcjami rozminowywania. Zaskarbiło mu to głębokie oddanie żołnierzy.
Gdy wojna ogarnęła także Bośnię, oddziały Mladicia zmieniły mundury, deklarując poparcie dla bośniackich Serbów.
Mladić uważał muzułmańską ludność Bośni - potomków miejscowych, którzy przeszli na islam podczas wielowiekowej okupacji przez Turków osmańskich - za najeźdźców.

Źródło zdjęcia, Corbis/Getty Images
Mladić deklarował, że naprawi „historyczną niesprawiedliwość". Obiecał wypędzić rzekomych intruzów, a następnie zbudować jednolite etnicznie serbskie państwo.
Tak rozpoczęło się oblężenie Sarajewa. Stolicy Bośni broniły wieloetniczne siły Serbów, Chorwatów i muzułmańskich Bośniaków.
Bośniacko-serbskie oddziały zajęły pozycje na otaczających Sarajewo wzgórzach. Blokada miasta trwała 1 425 dni - najdłużej w historii współczesnych wojen.
22 lipca 1993 r. na przerażonych mieszkańców spadło prawie 4 tys. pocisków.
Podczas oblężenia w wyniku ostrzału artyleryjskiego lub od kul snajperów zginęło około 13 tys. osób. Niemal każdy budynek w mieście został uszkodzony lub zniszczony.

W wioskach wokół stolicy rzesze mężczyzn zabito lub wywieziono do obozów jenieckich. Tysiące kobiet bezlitośnie zgwałcono.
Podejście Mladicia oddaje jeden z jego komunikatów:
„Strzelajcie w długich odstępach czasu, dopóki nie rozkażę wam przestać. Celujcie w dzielnice muzułmańskie - nie mieszka tam zbyt wielu Serbów. Ostrzeliwajcie ich, aż doprowadzicie ich na skraj szaleństwa".
Gdy wydawał rozkazy przez radio, celowo pozostawiał je niezaszyfrowane, by przekazano je na cały świat.
„Wypalcie im mózgi," krzyczał, gdy jego żołnierze celowali w jedną z muzułmańskich enklaw. Kazał im wykonywać swoje rozkazy, „jakby pochodziły od Boga".

Źródło zdjęcia, Sygma via Getty Images
W weekendy Mladić odwiedzał żonę i dwoje dzieci, mieszkających bezpiecznie w Belgradzie.
Grali w gry planszowe i unikali rozmów o wojnie i polityce. Jednak 23-letnia córka Mladicia, Ana, zakochała się w młodym lekarzu i działaczu na rzecz praw człowieka.
Ukochany postawił jej ultimatum: albo ojciec, albo on.
Rozdarta, Ana zastrzeliła się z ulubionego pistoletu generała.
Mladić nie był w stanie pogodzić się z jej samobójstwem. Pocieszenia szukał w teoriach spiskowych, które obarczały winą za tragedię wszystkich oprócz niego samego.
W 1995 r. NATO straciło cierpliwość.
Rozpoczęły się ataki myśliwców i pocisków manewrujących na bośniacko-serbskie pozycje wokół Sarajewa. Większość z nich miała druzgocące skutki.
Choć przerwano oblężenie miasta, mordercza kampania czystek etnicznych trwała nadal.
Latem 1995 r. dziesiątki tysięcy muzułmańskich cywilów zgromadziły się w Srebrenicy - małym górskim miasteczku we wschodniej Bośni.
Byli pod ochroną ONZ, która ogłosiła Srebrenicę strefą bezpieczeństwa.
Bośniacko-serbskie oddziały ostrzeliwały ich ciężką artylerią i rakietami. Pięć dni później do Srebrenicy wkroczył Mladić w otoczeniu ekip telewizyjnych.

Źródło zdjęcia, Sygma via Getty Images
Na głównym placu Srebrenicy Mladić rozdawał słodycze, głaskał dzieci po głowach i zapewniał je, że wszystko będzie dobrze. Nie dały się jednak oszukać.
Garstka holenderskich żołnierzy sił pokojowych nie zareagowała, gdy bośniaccy Serbowie strzelali do mężczyzn i gwałcili kobiety.
Niedługo później doszło do najokrutniejszej zbrodni w Europie od czasów II wojny światowej.
Oddziały Mladicia zgromadziły wszystkich bośniackich mężczyzn, jakich udało im się znaleźć, wyprowadziły ich w odległe miejsca i zamordowały.
W ciągu zaledwie kilku dni rozstrzelano 8 tys. mężczyzn i chłopców. Najmłodsi z nich mieli po 12 lat, najstarsi - prawie 80.
Wszystkich wrzucono do nieoznakowanych masowych grobów.

Źródło zdjęcia, Gamma-Rapho Images via Getty Images
Ludobójstwo w Srebrenicy stało się najczarniejszą kartą w historii ONZ.
Sekretarz generalny organizacji, Kofi Annan, napisał później, że odpowiedzialność spoczywa „przede wszystkim na tych, którzy zaplanowali i przeprowadzili masakrę". Dodał jednak, że społeczność międzynarodowa „popełniła poważne błędy w ocenie sytuacji, wynikające z filozofii bezstronności".
Mladić został oskarżony o zbrodnie wojenne.
USA wyznaczyły nagrodę w wysokości 5 mln dolarów za informacje prowadzące do jego schwytania. Rok później Biljana Plavšić - prezydentka bośniackich Serbów - uległa międzynarodowej presji i zwolniła go ze stanowiska.

Źródło zdjęcia, Gamma-Rapho via Getty Images
Minęło jednak 14 lat, zanim stanął przed sądem w Hadze.
Wrócił do Belgradu, gdzie cieszył się poparciem i ochroną prezydenta Slobodana Miloševicia.
Mladić nie ukrywał się: polował na jelenie z przyjaciółmi, jadał w eleganckich restauracjach i chodził na mecze piłki nożnej.
Dla rzeszy rodaków pozostawał bohaterem. Serbowie byli zdeterminowani, by nie wydawać go Międzynarodowemu Trybunałowi Karnemu dla byłej Jugosławii. Milošević powołał nawet mającą go chronić jednostkę wojskową.

Źródło zdjęcia, Getty Images
Sytuacja zmieniła się, gdy w październiku 2000 roku aresztowano samego Miloševicia, a następnie wysłano go do Hagi.
Nowy rząd Serbii miał nadzieję przystąpić do Unii Europejskiej. Jednak Bruksela wstrzymała negocjacje, zarzucając Belgradowi udzielanie schronienia zbiegom.
Tej samej nocy Mladić rozpoczął życie w ukryciu. Przez kolejną dekadę przemieszczał się z jednej kryjówki do drugiej. Początkowo chroniła go lojalna grupa ochroniarzy, później - krewni.
W lipcu 2008 roku dawny sojusznik Mladicia, Radovan Karadžić, został aresztowany w autobusie w Belgradzie. Miał długą brodę i podawał się za uzdrowiciela.
Nowe serbskie władze przekazały go trybunałowi w Hadze, z którym sformalizowały wcześniej współpracę. Następny na liście był generał Mladić.
Trzy lata później odnaleziono również jego.
Policjanci śledzili jego dzieci, aż trafili do odległego, zaniedbanego gospodarstwa.
Zbyt zdenerwowany, by wyjść na zewnątrz, Mladić obserwował przybyszy przez okno. Gdy do środka wkroczyły siły bezpieczeństwa, znalazły rozczochranego 69-latka po kilku udarach mózgu.

Źródło zdjęcia, Getty Images
Proces Mladicia trwał cztery lata.
Sąd obradował przez ponad 500 dni, wysłuchał zeznań prawie 600 świadków i przeanalizował prawie 10 tys. dowodów.
Choć zachowano należyte procedury, niewielu miało wątpliwości co do ostatecznego wyroku.
Sąd stwierdził, że Ratko Mladić wydał żołnierzom rozkazy tuż przed masakrą w Srebrenicy. Mladić został uznany winnego ludobójstwa, zbrodni przeciwko ludzkości i naruszenia zwyczajów wojennych.
Wcześniej tego samego dnia wszedł na salę sądową z uśmiechem i pokazał do kamer uniesiony kciuk. Jednak po orzeczeniu sądu wybuchnął gniewem.
„To same kłamstwa," krzyczał, aż siłą wyprowadzono go z sali. Skazano go na dożywotnie więzienie, bez możliwości wcześniejszego zwolnienia.
Wśród wielu ofiar i ich krewnych obecnych w sądzie był Fikret Alic - więzień bośniacko-serbskiego obozu koncentracyjnego, którego w 1992 roku sfilmowano w stanie skrajnego wycieńczenia.
„Sprawiedliwości stało się zadość," powiedział Alic. „Zbrodniarz wojenny został skazany". Inni po prostu rozpłakali się.

Źródło zdjęcia, AFP via Getty Images
Radość z wyroku nie była jednogłośna.
Niektórzy Bośniacy byli rozczarowani, że nie skazano go za zbrodnie popełnione poza Sarajewem i Srebrenicą. Wielu Serbów zareagowało wściekłością.
Jeden z czołowych polityków Republiki Serbskiej określił proces jako spisek mający na celu demonizację serbskiego narodu. Wezwał też do „usunięcia na zawsze wszelkich wzmianek" o nim ze szkolnych podręczników historii.
W 2024 roku sąd odrzucił wniosek Mladicia o odbycie pozostałej części kary w Serbii.
Mladić przeszedł wcześniej zawały serca i udary mózgu: twierdził, że w ojczyźnie jego zdrowie będzie lepiej chronione.
Jego adwokaci wielokrotnie składali bezskuteczne wnioski o jego zwolnienie, argumentując, że pozostały mu zaledwie miesiące życia.
Zarówno Serbia, jak i Rosja poparły jego odwołania. Natomiast w Bośni opozycyjny polityk usłyszał w styczniu 2026 r. wyrok trzech lat więzienia za „gloryfikowanie" Karadžicia i Mladicia.
Dla wielu rodaków „rzeźnik Bałkanów" był zwykłym żołnierzem broniącym Serbów. Jednak Bośniacy i większość społeczności międzynarodowej zapamiętają go jako morderczego bandytę.
Choć muzułmańscy Bośniacy i Serbowie wciąż żyją obok siebie, napięcia nie zniknęły. Brutalna wojna, którą prowadzili w Bośni Mladić i Radovan Karadžić, trwa w pamięci mieszkańców.
Tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu użyto narzędzi AI, w ramach projektu pilotażowego.
Opracowanie: Joanna Kozłowska




