Akt oskarżenia w sprawie byłego dyrektora FBI eskaluje obietnicę politycznego odwetu Trumpa

    • Autor, Anthony Zurcher
    • Stanowisko, Senior North America reporter
  • Data publikacji
  • Czas czytania: 3 min

Ten prezydent prosi i jest mu dane.

Niecały tydzień po tym, kiedy Donald Trump opublikował w serwisie Truth Social post wzywający do ścigania garstki swoich krytyków, jeden z nich - były dyrektor FBI James Comey - został postawiony w stan oskarżenia.

Departament Sprawiedliwości ogłosił sprawę karną przeciwko Comeyowi w czwartek, spełniając pragnienie prezydenta, by szukać zemsty i dodatkowo budząc obawy o to, czy prokurator generalna USA Pam Bondi używa Departamentu Sprawiedliwości, by atakować politycznych rywali Trumpa.

Comey został oskarżony o składanie fałszywych zeznań i utrudnianie pracy wymiaru sprawiedliwości w związku z jego zeznaniami przed panelem Senatu w 2020 r. Prokuratorzy twierdzą, że okłamał Kongres w sprawie tego, czy autoryzował wyciek tajnych informacji do mediów.

Nie trzeba wiele, aby połączyć kropki, nawet jeśli Departament Sprawiedliwości Trumpa twierdzi, że istnieje solidna sprawa przeciwko byłemu dyrektorowi FBI i że jest to przykład pociągnięcia do odpowiedzialności wysoko postawionych osób.

"Dzisiejszy akt oskarżenia odzwierciedla zaangażowanie Departamentu Sprawiedliwości w pociągnięcie do odpowiedzialności tych, którzy nadużywają pozycji władzy za wprowadzanie w błąd narodu amerykańskiego," napisała Bondi na X, gdy rozeszła się wieść o akcie oskarżenia.

Niezależnie od jej twierdzeń, jeśli coś pozostało z niegdyś silnej bariery między departamentem a Białym Domem - od dawna uważanej za nienaruszalną przez prezydentów obu partii - to teraz zniknęło.

Laurie Levinson, była prokurator federalna i profesor prawa na amerykańskim Loyola Marymount University, powiedziała BBC News, że w tym przypadku bariera "całkowicie upadła".

"To bezprecedensowa sytuacja, w której prezydent w zasadzie kieruje swoimi ludźmi, aby oskarżyli konkretną osobę, ponieważ jest na nią zły," powiedziała pani Levinson, odnosząc się do pana Comeya.

W zeszłym tygodniu Trump opublikował wpis na swojej platformie Truth Social, wzywając Pam Bondi do wniesienia oskarżeń przeciwko swoim przeciwnikom politycznym. Skarżył się, że Departament Sprawiedliwości zbyt wolno stawia zarzuty Jamesowi Comeyowi, senatorowi z Kalifornii Adamowi Schiffowi oraz prokurator generalnej stanu Nowy Jork Letitii James — głośnym krytykom, którzy od dawna znajdują się na celowniku Trumpa.

Levinson powiedziała, że Trump posunął się dalej niż były prezydent Richard Nixon — który zasłynął z tworzenia listy wrogów — zastępując prokuratorów przeciwnych jego polityce odwetu tymi, którzy są gotowi ją realizować.

Kilka dni po tym, jak amerykański prokurator dla Wschodniego Okręgu Wirginii, Erik Siebert, podał się do dymisji w obawie, że zostanie zwolniony za zaniechanie ścigania Jamesa za rzekome oszustwa hipoteczne, Trump mianował na to stanowisko doradcę Białego Domu.

Lindsey Halligan, jedna z byłych osobistych prawniczek Trumpa, która nie ma doświadczenia jako prokurator federalny, szybko wniosła sprawę Comeya do wielkiej ławy przysięgłych, która zgodziła się, że istnieją wystarczające dowody, aby wnieść oskarżenie.

"Wszystko to sprawia wrażenie prześladowania z zemsty," powiedziała Levinson.

Aby uzyskać akt oskarżenia, 12 członków wielkiej ławy przysięgłych musi jedynie zagłosować za prawdopodobną przyczyną - a nie za dowodem ponad wszelką wątpliwość. Ponadto, wielka ława przysięgłych rozpatruje sprawę wyłącznie w oparciu o dowody przedstawione przez prokuratorów, bez udziału obrońców.

Annemarie McAvoy, ekspertka prawna i profesorka Columbia University, zauważa, że prokuratorzy mogą mieć zeznania i dokumenty potwierdzające ich sprawę przeciwko Comeyowi - dowody, które zostały przedstawione wielkiej ławie przysięgłych i mogą zostać wykorzystane do zbudowania sprawy przeciwko byłemu dyrektorowi podczas procesu.

"Przez cały czas pojawiały się pytania, czy był szczery, kiedy powiedział, że nie ujawnił informacji," powiedziała. "I wiesz, jeśli są inni, którzy są gotowi wystąpić i powiedzieć: tak, otrzymałem informacje od Jamesa Comeya, to potencjalnie z pewnością mają sprawę".

W krótkim oświadczeniu przekazanym mediom, adwokat Comeya powiedział, że zaprzecza on zarzutom i że oczekuje windykacji na sali sądowej.

Jeśli ta sprawa rzeczywiście trafi do sądu, może ujawnić dawno zapomniane dramaty związane ze śledztwem w sprawie ingerencji Rosji w wybory podczas pierwszej kadencji Trumpa, mimo że zarzuty dotyczące krzywoprzysięstwa i utrudniania śledztwa są dość poboczne i mało znaczące.

Trump i jego zwolennicy już teraz traktują oskarżenie Comeya jako sposób na podważenie wiarygodności całego śledztwa w sprawie Rosji. Podczas gdy dochodzenie to znalazło wiele dowodów na próby ingerencji w wybory prezydenckie w 2016 r., nie dostarczyło ono żadnych konkretnych dowodów wiążących Trumpa bezpośrednio z tymi wysiłkami.

Kash Patel, dyrektor FBI Trumpa, nazwał śledztwo "haniebnym rozdziałem w historii" w poście na X po ogłoszeniu aktu oskarżenia. Oskarżył "poprzednie skorumpowane kierownictwo" o wykorzystywanie uprawnień śledczych biura.

Te same oskarżenia są teraz kierowane pod adresem Patel, Bondi i reszty zespołu Trumpa. I być może największym pytaniem, które unosi się nad całą sprawą, jest to, czy akt oskarżenia wobec Comeya to jednorazowe wydarzenie — posunięcie mające uspokoić wyraźnie rozgniewanego prezydenta — czy też zapowiedź kolejnych postępowań.

Ten tekst został napisany i sprawdzony przez naszych dziennikarzy, używając przy tłumaczeniu narzędzi AI, jako część projektu pilotażowego.

Edycja: Magdalena Mis