Po ataku drona w Lipsku / Halle UE i NATO zapowiadają dalszą presję na Kreml

Źródło zdjęcia, Reuters
- Autor, James Gregory
- Autor, Jessica Parker
- Data publikacji
- Czas czytania: 4 min
Szefowie NATO i Komisji Europejskiej oskarżyli Rosję o „coraz bardziej lekkomyślne" ataki na Europę i obiecali zdecydowaną reakcję.
„Wydarzenia w Lipsku stanowią kolejny etap eskalacji na terytorium UE, za który odpowiada bezpośrednio Rosja," powiedziała w środę przewodnicząca KE Ursula von der Leyen.
Dzień wcześniej Niemcy obwiniły Moskwę o nieudany sierpniowy atak dronów na lotnisko w Lipsku / Halle.
„Musimy podjąć zdecydowane działania. To oznacza gotowość do szybszego i skuteczniejszego reagowania na lekkomyślność Rosji," dodała von der Leyen.
Sekretarz generalny NATO Mark Rutte oświadczył, że cały sojusz - w tym Stany Zjednoczone - wyraża „pełną solidarność z Niemcami".
4 sierpnia odkryto uzbrojonego drona na lotnisku Lipsk/Halle we wschodnich Niemczech, w pobliżu ukraińskich samolotów towarowych.
Ładunek wybuchowy nie eksplodował: przyczyną był prawdopodobnie wadliwy zapalnik.
Śledczy podejrzewają też, że kolejny dron mógł zderzyć się z samolotem towarowym w pobliżu lotniska. Według doniesień dziesięć dni później w okolicy znaleziono trzeciego drona.
Minister spraw wewnętrznych Alexander Dobrindt stwierdził, że atak na lotnisko w Lipsku wpisuje się w „dobrze znany schemat rosyjskich działań hybrydowych w Europie".
We wtorek prezydent Rosji Władimir Putin stwierdził, że Niemcy sfabrykowały dowody na odpowiedzialność Moskwy. Nie poparł oskarżenia żadnymi dowodami.
Rosyjska ambasada w Berlinie określiła zarzuty niemieckich władz jako „absurdalne".
Dobrindt stwierdził, że analiza wykorzystanego sprzętu i ustalenia służb wywiadowczych potwierdzają udział Rosji w ataku.
Obok Dobrindta na konferencji prasowej w Berlinie wystąpił szef niemieckiej dyplomacji, Johann Wadephul. Zapowiedział zamknięcie rosyjskiego konsulatu w Bonn.
Dodał, że rozwiązana zostanie umowa dotycząca Rosyjskiego Domu w Berlinie. Zdaniem wielu obserwatorów placówka była wykorzystywana do działalności szpiegowskiej i szerzenia propagandy Kremla.
Ministrowie zapowiedzieli też zaostrzenie kontroli wjazdu dla obywateli Rosji i zwiększenie presji na rosyjską „flotę cieni". To stare tankowce wykorzystywane przez Moskwę do omijania zachodnich sankcji nałożonych po inwazji na Ukrainę w 2022 roku.
Wadephul poinformował również, że wezwał rosyjskiego ambasadora w Niemczech, Siergieja Nieczajewa.
Maria Zacharowa, rzeczniczka rosyjskiego MSZ, oświadczyła, że Moskwa odpowie Berlinowi „podobnymi działaniami". Rosyjska ambasada w Berlinie mówiła o „bezprecedensowej eskalacji w stosunkach rosyjsko-niemieckich".
„Berlin sponsoruje terroryzm," powiedziała Zacharowa w rozmowie z Niemiecką Agencją Prasową. Określiła tak wojskowe i gospodarcze wsparcie, jakiego Niemcy udzielają Ukrainie.
Już wcześniej pojawiały się sugestie, że jeśli Niemcy zdecydowałyby się na zamknięcie Rosyjskiego Domu w Berlinie, również Instytut Goethego w Moskwie będzie zmuszony przerwać działalność.
Eksperci ds. bezpieczeństwa spekulowali wcześniej, że za incydent w Lipsku / Halle może odpowiadać Rosja. Moskwa wielokrotnie odrzucała zarzuty.
Lotnisko Lipsk/Halle jest wykorzystywane przez niemiecką armię i sojuszników z NATO do transportu sprzętu wojskowego. Znajduje się tam również baza ukraińskich linii Antonov Airlines, które obsługują większość lotniczego transportu towarowego Ukrainy.
Szef NATO, Mark Rutte, powiedział, że organizacja „w pełni solidaryzuje się z Niemcami”.
„Dowody są jednoznaczne. Z zadowoleniem przyjmuję działania ogłoszone przez Niemcy w odpowiedzi na ten incydent," napisał na platformie X.

Źródło zdjęcia, Getty Images
Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen napisała na X: „Jesteśmy zjednoczeni w naszym postanowieniu, by przeciwstawić się rosyjskiej agresji. Będziemy odstraszać każdego, kto spróbuje podważyć naszą wolność i bezpieczeństwo".
Dodała, że UE przygotowuje kolejne sankcje wobec Rosji.
Polski premier Donald Tusk stwierdził, że Rosja „zaostrza napięcia w całym regionie". Polska prokuratura bada, czy zagraniczne służby wywiadowcze mogły stać za poniedziałkowym pożarem w fabryce produkującej części do dronów.
Brytyjski premier Andy Burnham powiedział: „Rosyjskie próby podważenia naszej jedności i gotowości do wspierania Ukrainy są daremne i skazane na niepowodzenie".
Niemcy są jednym z kilku państw członkowskich NATO, które w ciągu ostatniego roku zgłaszały obecność dronów w pobliżu lotnisk, obiektów wojskowych i zakładów przemysłowych.
Berlin do tej pory powstrzymywał się od wskazywania sprawców ataku w Lipsku. Ograniczał się do stwierdzenia, że mogły za nim stać „obce państwa".
Amerykańskie media informowały już wcześniej, że według Waszyngtonu za incydentem mogła stać Rosja.
Berlin ostrzegał, że Niemcy są „codziennym celem" działań hybrydowych. Kanclerz Friedrich Merz ostrzegł w ubiegłym tygodniu, że osoby odpowiedzialne za wrogie działania wymierzone w Niemcy „poniosą konsekwencje".
Niemiecki rząd chce zwiększyć uprawnienia służb wywiadowczych, które od lat są krytykowane jako nieskuteczne.
Niemcy są jednym z kluczowych sojuszników Ukrainy, a kanclerz Friedrich Merz otwarcie deklaruje poparcie dla Kijowa.
Jednak jeden z posłów CDU, partii Merza, stwierdził, że dotychczasowe działania podjęte wobec Rosji „są dalece niewystarczające" - a Moskwa „po prostu się śmieje", gdy jej ambasador jest wzywany do MSZ.
„Od kraju, który uważa się za lidera, oczekuję odwagi i determinacji, a nie samoograniczania się i ustępstw," powiedział Roderich Kiesewetter.
Nietrudno zrozumieć, dlaczego ukraińskie samoloty towarowe stacjonujące w kluczowym niemieckim centrum logistycznym mogły znaleźć się w centrum zainteresowania Moskwy.
Jednak ogłoszenie tych działań następuje w trudnym momencie dla rządu Merza.
Nadchodzące wybory w Saksonii-Anhalt mogą po raz pierwszy doprowadzić do przejęcia władzy przez skrajnie prawicową Alternatywę dla Niemiec (AfD).
AfD - największa partia opozycyjna w Niemczech - postuluje zakończenie wsparcia dla Ukrainy i odnowienie relacji z Rosją.
We wtorek niemiecka policja poinformowała o odrębnym incydencie. Stwierdziła, że prowadzi śledztwo w sprawie prowizorycznych ładunków wybuchowych i zapalających podłożonych w stacji elektroenergetycznej w Brandenburgii, na wschodzie Niemiec.
Incydent doprowadził do uszkodzenia linii energetycznej i przerwy w dostawie prądu. Władze nie podały do tej pory informacji o sprawcy.
Tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu użyto narzędzi AI, w ramach projektu pilotażowego.
Opracowanie: Julita Waleskiewicz










