Zełenski wciąż mógłby uczestniczyć w spotkaniu Trump-Putin, ale reszta Europy jest wykluczona
- Autor, James Waterhouse
- Stanowisko, Ukraine correspondent
- Relacja z, Brussels
- Data publikacji
- Czas czytania: 2 min
To dwustronny szczyt, na którym każdy europejski przywódca chciałby się znaleźć.
I nie bez powodu. W piątek Donald Trump ma spotkać się z Władimirem Putinem na Alasce, aby rozmawiać o zakończeniu wojny w Ukrainie.
Przedmiotem dyskusji będą prawdopodobnie ustępstwa terytorialne, a Europa (nie tylko Ukraina) nie chce, aby jej granice były wytyczane siłą.
Jednak w obecnej chwili nie ma żadnych zaproszeń dla kraju, który został zaatakowany, ani dla kontynentu, na którym się znajduje.
"Przygotujmy się na dość skandaliczne rosyjskie żądania," ostrzega Simon McDonald, były szef brytyjskiego ministerstwa spraw zagranicznych.
"To będzie teatralne," dodaje. "Putin poprosi o rzeczy, na które nikt inny by się nie zgodził - z możliwym wyjątkiem Donalda Trumpa."
Prezydent Zełenski powiedział, że nie zgodzi się na oddanie jakichkolwiek terenów, a nawet na zamrożenie konfliktu wzdłuż obecnej linii frontu.
Jego argumentem jest to, że nie spowolni to rosyjskiej machiny wojennej, która od ponad trzech i pół roku prowadzi pełnoskalową wojnę. Ustępstwa, jak twierdzi, tylko by ją przyspieszyły.
"To jasne, że Putin chce zrobić sobie zdjęcie z najbardziej wpływowymi ludźmi na Ziemi, czyli prezydentem Trumpem, i chce odroczenia sankcji, które prawdopodobnie otrzyma," powiedziała mi szefowa polityki zagranicznej Unii Europejskiej Kaja Kallas.
"Pytanie brzmi: co jest sukcesem dla USA na tym spotkaniu?" pyta. "Jeśli będzie tam prezydent Zelensky, byłby to wyraźny sukces."
Ale jeśli ukraińskiego przywódcy nie będzie [na rozmowach] na Alasce, to w jaki sposób propozycje Kremla mogą zostać zakwestionowane?
"Mógłby być," powiedział prezydent USA o tej możliwości. Ale Kijów i Europa chcą, aby "być może" zostało zamienione na "tak".
Dodatkowym powodem do niepokoju jest fakt, że format jeden na jeden jest pomysłem Kremla, na który Biały Dom wyraził zgodę.
Wysiłki Europy
Dzielnica Europejska w Brukseli w sierpniu nie jest zwykle miejscem, w którym panuje polityczna aktywność, ale rozmowy USA-Rosja to zmieniły.
W poniedziałek Kallas była gospodarzem wirtualnego spotkania ministrów spraw zagranicznych, na którym wezwali oni do bezwarunkowego zawieszenia broni przed jakimkolwiek porozumieniem. Ogłoszono również nowe sankcje dla Moskwy.
Zapytałem Kallas, co jej zdaniem miał na myśli Donald Trump, sugerując, że niektóre ziemie mogłyby zostać zamienione.
"Musimy zapytać prezydenta Trumpa," mówi. "Ale jasne jest, że agresor nie może zostać nagrodzony za agresję. W przeciwnym razie będziemy świadkami większej agresji na całym świecie, ponieważ to się opłaca."
Europa próbuje zrobić dwie rzeczy: zjednoczyć się wokół Ukrainy, a także wesprzeć proces pokojowy prowadzony przez Amerykanów.
Niezależnie od tego, czy Zelensky odbędzie tę podróż, czy też nie, drzwi dla Europy pozostały zamknięte, odkąd Trump ponownie objął urząd na początku roku.
Jego wysłannik ds. Ukrainy, Keith Kellogg, powiedział wtedy, że blok nie będzie zaangażowany w żadne rozmowy pokojowe. Jest to stanowisko, którego Europejczycy nie byli w stanie zmienić za pomocą dyplomacji.
Europejskie stosunki z USA uległy poprawie, zwłaszcza dzięki znacznemu zwiększeniu wydatków na obronę. Jednak Radosław Sikorski, polski minister spraw zagranicznych, uważa, że Europa potrzebuje bardziej centralnej roli.
"Jest to kwestia egzystencjalnego interesu bezpieczeństwa europejskiego," wyjaśnia.
"Doceniamy wysiłki Trumpa, ale w Europie będziemy też podejmować własną decyzję.
"Proste zawieszenie broni nie rozwiąże problemu."
Kanclerz Niemiec Friedrich Merz zorganizował zdalne spotkanie europejskich przywódców, jak również Wołodymyra Zełenskiego i Donalda Trumpa, w najbliższą środę.
Mają nadzieję na konsultacje w sprawie amerykańskiego planu zakończenia inwazji Rosji, ale były szef brytyjskiego ministerstwa spraw zagranicznych McDonald byłby zaskoczony, gdyby Europa w ostatniej chwili otrzymała zaproszenie na piątek.
"Koniec będzie tak długi, jak długa była wojna," ostrzegł.
"Spotkanie jest kamieniem milowym, ale tak naprawdę nie oznacza, że do czegokolwiek doprowadzi."
Ten tekst został napisany i sprawdzony przez naszych dziennikarzy, używając przy tłumaczeniu narzędzi AI, jako część projektu pilotażowego.
Edycja: Magdalena Mis









