Rosyjskie forum gospodarcze w cieniu ataków dronów na Petersburg

Dym widoczny w tle sceny z Petersburga z szeroką ulicą i zabytkowymi budynkami

Źródło zdjęcia, Getty Images

Podpis zdjęcia, W środę po ataku ukraińskiego drona nad panoramą Petersburga unosił się ogromny kłąb gęstego, czarnego dymu
    • Autor, Steve Rosenberg
    • Stanowisko, Redaktorka ds. Rosji
  • Data publikacji
  • Czas czytania: 6 min

Zły czarnoksiężnik to ostatnia osoba, jakiej można by się spodziewać na forum gospodarczym.

A jednak tam przybył, prezentując swoje sztuczki.

Rosyjski folklorystyczny złoczyńca „Kościej Nieśmiertelny" — a właściwie ktoś przebrany za tę postać — wyczarowywał monety z powietrza, „łamał" i ponownie składał czyjeś okulary oraz zaskakiwał przechodniów kłębami dymu wydobywającymi się z palców.

„Rosjanie są nieprzewidywalni" — oznajmił. „Robimy rzeczy, których nikt się nie spodziewa."

Być może.

Ale w Petersburgu w tym tygodniu najbardziej nieoczekiwane wydarzenia przyszły ze strony Ukrainy.

Ukraińskie drony zaatakowały okolice Petersburga w dniu otwarcia — i zamknięcia — Międzynarodowego Forum Ekonomicznego w Petersburgu (SPIEF).

Najbardziej pamiętnym obrazem SPIEF 2026 pozostanie ogromna chmura gęstego czarnego dymu, która w środę zdominowała panoramę Petersburga. Nie podając dokładnie, co zostało trafione, lokalne władze przyznały jedynie, że drony uszkodziły „infrastrukturę". Wszyscy delegaci widzieli dym, gdy przybywali do centrum wystawowego na obrzeżach miasta.

Steve Rosenberg z BBC przeprowadza wywiad z mężczyzną przebranym za rosyjskiego złoczyńcę z folkloru „Koszczeja Nieśmiertelnego” na forum ekonomicznym
Podpis zdjęcia, Symbol nieprzewidywalności: Mężczyzna przebrany za czarownika to chyba ostatnia rzecz, jakiej można się spodziewać na forum ekonomicznym

Niewielu mogło przewidzieć to, co wydarzyło się później.

Wołodymyr Zełenski opublikował list otwarty do Władimira Putina. Prezydent Ukrainy kpił z rosyjskiego przywódcy, nawiązując do jego wieku i rosyjskich niepowodzeń w wojnie, ale jednocześnie zaproponował spotkanie obu liderów w neutralnym kraju w celu rozmów pokojowych.

Odpowiedź Putina?

Nic zaskakującego.

Przywódca Kremla, który już wcześniej odrzucał wezwania do bezpośrednich rozmów z Zełenskim, skrytykował „niegrzeczny" ton listu i odrzucił propozycję spotkania.

„To nie autorowi listu powinienem odpowiadać," powiedział Putin. „Powinienem odpowiadać naszym żołnierzom na froncie… Mówię im: trzymajcie się, bracia!"

Władimir Putin nie jest gotowy zakończyć rosyjskiej wojny przeciwko Ukrainie.

Przynajmniej nie na warunkach innych niż jego własne.

Słuchałem jego wystąpienia podczas sesji plenarnej forum. Niewiele było w nim zaskoczeń.

Putin, którego zobaczyliśmy, był dokładnie tym Putinem, którego spodziewaliśmy się zobaczyć — nieustępliwym, pozbawionym skruchy, zdeterminowanym, by sprawiać wrażenie silnego i całkowicie przekonanego o swoich racjach. Próbował emanować pewnością siebie zarówno w kwestii wojny, jak i rosyjskiej gospodarki.

Uczestnicy oglądają na ekranie telewizora przemówienie prezydenta Rosji Władimira Putina podczas 29. Międzynarodowego Forum Ekonomicznego w Sankt Petersburgu

Źródło zdjęcia, EPA

Podpis zdjęcia, Putin odrzucił wezwanie Zełenskiego do osobistego spotkania w sprawie zakończenia wojny, nazywając jego list otwarty „niegrzecznym"

„Są wojny i sankcje. Ale gospodarka się rozwija," przekonywał Władimir Putin. „Wszystko jest stabilne."

Oklaskiwany przez przedsiębiorców, przychylnych zagranicznych gości i urzędników rosyjski prezydent mógł podczas forum kreować się na silnego przywódcę.

Problem Putina polega jednak na tym, co dzieje się poza salą kongresową.

Na ogromnych stratach, jakie Rosja ponosi na froncie wojny z Ukrainą.

Na ukraińskich dronach dalekiego zasięgu, które coraz częściej docierają głęboko na terytorium kraju.

Podczas forum pytałem wysokich rangą urzędników o wojnę. Ich odpowiedzi miały jedną wspólną cechę — wszyscy cytowali Kreml. Być może było to przypomnienie, czyim pomysłem była od początku tak zwana „specjalna operacja wojskowa".

„Wojna trwa już piąty rok," powiedziałem Aleksandrowi Żukowowi, wiceszefowi Dumy Państwowej, niższej izby rosyjskiego parlamentu. „Czy pana zdaniem wkrótce się skończy?"

„Mogę odpowiedzieć tylko słowami naszego prezydenta. Powiedział, że sytuacja musi zostać wkrótce rozwiązana," odparł deputowany.

„W tym tygodniu drony zaatakowały Petersburg," przypomniałem Wasilijowi Anochinowi, gubernatorowi obwodu smoleńskiego. „Pański region również był wcześniej celem ataków dronowych."

„Jak mówi nasz prezydent," zaczął gubernator — „nasi wrogowie niestety próbują nam zaszkodzić."

Rosyjska gospodarka odczuwa skutki wojny. Nie ma oznak jej rychłego załamania, ale wojna i sankcje wywierają ogromną presję. Wzrost gospodarczy wyhamował w większości sektorów. Rosyjscy ekonomiści mówią o „stagnacji", a w niektórych obszarach nawet o „spadku". Trwający konflikt pochłania ogromne zasoby — zarówno ludzkie, jak i finansowe.

Podczas niedawnej wizyty w obwodzie lipieckim właściciele małych firm mówili mi, że walczą o przetrwanie.

Tymczasem pełne błyszczących stoisk i kosztownych prezentacji forum w Petersburgu przedstawiało znacznie bardziej optymistyczny obraz rosyjskiej gospodarki.

Policjanci stoją przed banerem i flagami z logo Międzynarodowego Forum Ekonomicznego w Sankt Petersburgu (SPIEF), podczas gdy w tle unosi się gęsty dym po uderzeniu ukraińskich dronów w infrastrukturę

Źródło zdjęcia, Reuters

„Stopy procentowe są trochę zbyt wysokie" — przyznał Kiriłł Dmitrijew, specjalny wysłannik Putina ds. inwestycji zagranicznych, podczas naszej rozmowy na forum.

„Uważamy, że powinny być niższe, aby zwiększyć inwestycje. Ale rosyjska gospodarka udowodniła swoją odporność w ciągu ostatnich pięciu lat — coś, co według wielu zachodnich analityków było niemożliwe."

Nawet w trudnych warunkach gospodarczych część biznesu dostrzega jednak nowe możliwości.

„Jeszcze kilka lat temu Rosjanie masowo wyjeżdżali na wakacje za granicę" — powiedział mi przedsiębiorca German Galperin. „Ale obecna sytuacja nie zawsze na to pozwala z powodu sankcji i zmieniającego się nastawienia wobec Rosjan za granicą.

„To z kolei napędza rozwój nowoczesnych ośrodków turystycznych w Rosji."

W przeciwieństwie do czarnoksiężnika „Kościeja Nieśmiertelnego" Kreml nie potrafi wyczarować pieniędzy z powietrza. Z pewnością pomogłoby to zmniejszyć deficyt budżetowy, gdyby było to możliwe.

Udało mu się jednak „wyczarować" kilku gości przyciągających uwagę podczas forum.

„Przywożę serdeczne pozdrowienia od pańskiego przyjaciela, prezydenta Trumpa" — powiedział Władimirowi Putinowi w Petersburgu Rodney Mims Cook Jr. Jako przewodniczący amerykańskiej Komisji Sztuk Pięknych nadzoruje on kontrowersyjny projekt budowy sali balowej przy Białym Domu.

Rosyjskie media nagłośniły jego obecność, twierdząc, że przewodził pierwszej oficjalnej delegacji USA na forum w Petersburgu od dekady.

Gigantyczna rosyjska wańka-wstańka z czerwonym ciałem i niebieskimi oczami, patrząca w lewo, na wystawie
Podpis zdjęcia, Jedną z przyciągających wzrok instalacji na wystawie była gigantyczna rosyjska wańka-wstańka

Nie było jednak żadnych fanfar ze strony amerykańskiego Departamentu Stanu.

„Nie mam wiedzy o delegacji, która tam pojechała," powiedział w tym tygodniu sekretarz stanu USA Marco Rubio. „Wiem o samym wydarzeniu i o tym, że je organizowano, ale nie sądzę, by uczestniczył w nim ktoś wysokiego szczebla."

Spacerując po halach wystawowych tegorocznego SPIEF, zauważyłem niezwykle eklektyczną mieszankę atrakcji — od robotów bokserskich po śpiewające i tańczące babcie.

Jedną z najbardziej przyciągających uwagę instalacji była gigantyczna rosyjska „niewaliażka", czyli zabawka-wańka-wstańka. Jak wiedzą kolejne pokolenia rosyjskich dzieci, taka figurka mocno się chwieje, ale nigdy się nie przewraca.

Często mam wrażenie, że właśnie tak rosyjskie władze chcą, by świat postrzegał ich kraj — jako ogromną wańkę-wstańkę, której nie da się powalić ani pokonać, bez względu na to, jak mocno się ją popycha. Mimo ponad czterech lat wojny i uderzenia sankcji Rosja nadal stoi na nogach.

To obraz pełen demonstracyjnego oporu? Z pewnością.

Ale być może nie jest to najlepsza reklama dla przyciągania długoterminowych zagranicznych inwestycji.

Bo w tym przypadku — im mniej chwiania, tym lepiej.

Tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu użyto narzędzi AI, w ramach projektu pilotażowego.

Edycja: Kamila Koronska