Trump żartuje i krytykuje dziennikarzy podczas kolacji Stowarzyszenia Korespondentów Białego Domu

Źródło zdjęcia, Getty Images North America
- Autor, Bernd Debusmann Jr
- Data publikacji
- Czas czytania: 4 min
Prezydent USA Donald Trump krytykował media podczas kolacji organizowanej przez Stowarzyszenie Korespondentów Białego Domu (WHCA).
Wydarzenie było poświęcone wolności prasy i odbyło się po tym, jak pierwsza tegoroczna kolacja została odwołana trzy miesiące wcześniej z powodu strzelaniny.
Trump zasiadł na sali, gdy nagrody odbierali dziennikarze redakcji, z którymi pozostaje w sporze, a nawet przeciwko którym kierował pozwy sądowe, w tym „The New York Times", CNN i „The Wall Street Journal".
Ustępująca szefowa WHCA powiedziała, że „nie pozwoli, by akt przemocy miał ostatnie słowo", nawiązując do uzbrojonego napastnika, który podczas pierwszej kolacji w kwietniu został obezwładniony.
Później ton wydarzenia uległ zmianie, gdy Trump zaczął atakować „fake newsy" i oskarżył wielu obecnych na sali dziennikarzy o cierpienie na „Trump Derangement Syndrome" („syndrom obsesji na punkcie Trumpa").
W swoim wystąpieniu prezeska WHCA, Weijia Jiang z CBS News, zapowiedziała, że w przyszłym roku wydarzenie powróci do hotelu Washington Hilton, gdzie doszło do kwietniowej strzelaniny.
Funkcjonariusz Victor Gonzalez z Secret Service, który podczas tamtego incydentu został postrzelony, otrzymał od Trumpa wyróżnienie za swoje działania tej nocy.
Trump wstał i uścisnął dłonie laureatom nagród, w tym zespołowi „The Wall Street Journal", który został wyróżniony za relacjonowanie związków Trumpa ze skompromitowanym finansistą Jeffreyem Epsteinem.
Przed wydarzeniem wielu członków korpusu prasowego Białego Domu spekulowało, że Trump — często krytykujący wielu dziennikarzy siedzących zaledwie kilka metrów od niego na sali — wygłosi pod adresem mediów ostrą reprymendę.

Źródło zdjęcia, Reuters
W swoim wystąpieniu Trump momentami przyjmował pojednawczy i życzliwy ton. Mówił, że „za drugim razem zawsze jest lepiej", żartował i chwalił media, podkreślając, że szanuje „większość z nich".
„Jak powiedziałem trzy miesiące temu, to przedstawienie musi trwać," powiedział Trump.
Nie zabrakło jednak uszczypliwości pod adresem kilku dziennikarzy, z których część była obecna na sali. Ostrzejszy ton i osobiste przytyki objęły także polityków Partii Demokratycznej i celebrytów, gdy w trwającym godzinę przemówieniu Trump ponownie uderzał w swoich dobrze znanych przeciwników.
Prezydent USA zaapelował również do Amerykanów o poszanowanie wolności słowa.
„Nasze różnice rozstrzygamy nie za pomocą kul, lecz poprzez otwartą i żywą debatę" – powiedział Trump. „I żaden szaleniec z bronią nie jest w stanie tego zmienić. Nie możemy na to pozwolić".
Przez cały wieczór Trump sprawiał wrażenie osoby w dobrym nastroju. Żartobliwie powiedział przedstawicielom mediów, że „czasem naprawdę ma wrażenie, że niektórzy z nich go nie lubią".
„To miejsce \[ta kolacja] to prawdopodobnie największe zgromadzenie ludzi cierpiących na 'Trump Derangement Syndrome', jakie kiedykolwiek zebrano w jednym miejscu i czasie," powiedział.
„Podejrzewam, że niektórzy z was mieli szczęście, że nasza ostatnia kolacja została przerwana... zamierzałem się za was zabrać".
Prezydent zażartował również, że branża medialna „zbankrutuje", gdy przestanie pełnić urząd, ponieważ „nie będzie już nikogo, o kim można by pisać".
Następnie założył czapkę z napisem „Trump 2028" i stwierdził, że będzie ubiegał się o kolejną kadencję.
Uroczysta kolacja odbyła się w czasie, gdy relacje między Białym Domem a mediami pozostają napięte.
W ubiegłym tygodniu Trump zagroził odebraniem licencji kilku amerykańskim stacjom telewizyjnym, które nie transmitowały jego wieczornego wystąpienia poświęconego bezpieczeństwu wyborów.
Tegoroczne wydarzenie miało znacznie skromniejszy charakter niż pierwsza kolacja korespondentów. Wzięło w nim udział około 700 osób, podczas gdy w kwietniu było ich ponad 2 tysiące.
Zaostrzono również środki bezpieczeństwa. Kilka przecznic wokół hotelu zostało zamkniętych, a w okolicy rozmieszczono liczne siły policji i Gwardii Narodowej. Goście byli dwukrotnie sprawdzani – przy użyciu kodów QR i dokumentów tożsamości – oraz otrzymywali opaski na rękę.
W pewnym momencie uczestników poproszono o przejście gęsiego obok dwóch funkcjonariuszy Secret Service uzbrojonych w karabiny.
Podejrzany o kwietniową strzelaninę, zidentyfikowany jako 31-letni Cole Tomas Allen, został oskarżony o próbę zamachu na prezydenta Stanów Zjednoczonych.
Agenci obezwładnili go tuż przed schodami prowadzącymi do sali balowej, gdzie właśnie rozpoczynała się kolacja.
Wśród uczestników sobotniego wydarzenia znaleźli się także sekretarz obrony Pete Hegseth, pełniący obowiązki prokuratora generalnego Todd Blanche, dyrektor FBI Kash Patel, sekretarz skarbu Scott Bessent oraz sekretarz handlu Howard Lutnick.
Tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu użyto narzędzi AI, w ramach projektu pilotażowego.
Edycja: Kamila Koronska













