Dwunastu policjantów rannych i 16 aresztowań podczas drugiej nocy zamieszek w Irlandii Północnej

    • Autor, Amy Stewart
    • Stanowisko, BBC News Irlandia Północna
  • Data publikacji
  • Czas czytania: 5 min

Dwunastu policjantów zostało rannych, a 16 osób aresztowano po drugiej nocy zamieszek w Irlandii Północnej.

Dwunastu funkcjonariuszy policji odniosło obrażenia, a 16 osób zostało zatrzymanych podczas kolejnej nocy gwałtownych protestów w Irlandii Północnej, które wybuchły po ataku nożownika w Belfaście – poinformował sekretarz ds. Irlandii Północnej Hilary Benn.

Trwa operacja sprzątania po zamieszkach, które koncentrowały się wzdłuż jednej ulicy w Glengormley – tuż poza Belfastem – gdzie policja użyła armatek wodnych, aby rozproszyć tłum.

Grupa zebrała się w pobliżu ronda Sandyknowes, a niektóre osoby były widziane, jak rzucały w policję przedmiotami i podpalały kosze na śmieci.

Protesty i przemoc wybuchły po tym, jak mężczyzna został poważnie ranny – w tym stracił oko – w wyniku ataku w północnym Belfaście w poniedziałkowy wieczór.

Dlaczego ludzie protestują?

30-letni Hadi Alodid, pochodzący z Sudanu, stanął w środę przed sądem, gdzie usłyszał zarzut usiłowania zabójstwa w związku z atakiem, w którym ciężko ranny został Stephen Ogilvie.

Postawiono mu również zarzuty posiadania noża w miejscu publicznym oraz kierowania gróźb karalnych wobec pracownika NHS.

Ogilvie, mężczyzna po czterdziestce, stracił lewe oko i doznał uszkodzenia prawego oka, a także obrażeń szyi i pleców.

Rodzina poszkodowanego oświadczyła, że w odpowiedzi na „fałszywe informacje krążące w mediach społecznościowych" musi „wyjaśnić", iż jego stan jest „stabilny".

Zaapelowała również o „pokojowy protest jako jedyną drogę naprzód" i podkreśliła, że „wielu migrantów wnosi niezwykle cenny wkład w życie naszego kraju".

Hadi Alodid stanął w środę przed sądem magistrackim w Belfaście, gdzie postawiono mu zarzut usiłowania zabójstwa.

Rodzina ofiary, Stephena Ogilvie, oświadczyła, że nie chce, aby ta „tragiczna tragedia była wykorzystywana do dzielenia ludzi lub podsycania wrogości", i zaapelowała o poszanowanie prywatności.

Sekretarz ds. Irlandii Północnej Hilary Benn potępił „rasistowskie akty chuligaństwa", do których doszło po ataku nożownika w Belfaście.

Zapytany w Sky News, czy były to rasistowskie zamieszki, a nie protesty, odpowiedział: „Cóż, jeśli celuje się w ludzi ze względu na kolor ich skóry, jak inaczej można to nazwać? To rasistowskie chuligaństwo, nie ma co do tego żadnych wątpliwości".

Pan Benn dodał również: „Otrzymaliśmy doniesienia o ludziach zatrzymywanych w samochodach i pytanych o ich narodowość w drodze do pracy — i jest to całkowicie niedopuszczalne".

Policja opublikowała serię zdjęć osób, które chce zidentyfikować w związku z zamieszkami.

Od czwartku na miejscu ma zostać rozmieszczonych około 200 funkcjonariuszy wsparcia z innych jednostek, a w środę po południu komendant główny policji Jon Boutcher podkreślił, że osoby odpowiedzialne za zamieszki zostaną pociągnięte do odpowiedzialności zgodnie z prawem.

Jak poinformował resort, poszukiwania mają odbywać się zgodnie z planem.

Wicepierwsza minister Irlandii Północnej Emma Little-Pengelly powiedziała, że osoby uczestniczące w zamieszkach w Belfaście „jedynie niszczą własne społeczności oraz sprawę, którą – jak twierdzą – wspierają".

Little-Pengelly powiedziała w programie BBC Breakfast, że choć mieszkańcy Irlandii Północnej i całego Zjednoczonego Królestwa mają obawy dotyczące imigracji i procedur weryfikacyjnych, to niektórzy „próbują wykorzystywać te autentycznie odczuwane obawy obecne w społeczeństwie, aby przenieść zamieszki, przemoc, a momentami także rasizm na ulice Belfastu".

„Mój przekaz do tych osób, które są zdeterminowane, by to robić, jest bardzo jasny – nie robią absolutnie nic, by pomóc w nagłośnieniu tych problemów."

Pojawiły się groźby wobec pracowników służby zdrowia, a pielęgniarka była ścigana przez zamaskowanych mężczyzn aż do szpitala – poinformował związek zawodowy.

Patricia McKeown ze związku Unison powiedziała w środę wieczorem, że pielęgniarka „o innym kolorze skóry" była ścigana przez czterech zamaskowanych mężczyzn do szpitala Ulster Hospital.

„Nalegała, by odbyć swój dyżur" – powiedziała McKeown.

Dodała, że „nie wystarczy apelować o spokój" i że przywódcy muszą podjąć działania.

Związek poinformował również, że pracownicy ochrony zdrowia są przerażeni po tym, jak pojawiły się „groźby" wobec zagranicznych pracowników szpitala Whiteabbey Hospital.

„Kiedy zobaczyliśmy w mediach społecznościowych wezwania do działania, wiedzieliśmy, że nasi członkowie pochodzący z zagranicy będą zagrożeni" – powiedziała McKeown w programie Good Morning Ulster w BBC Radio Ulster.

Belfast Trust oświadczył, że nadużycia wobec personelu nie będą tolerowane.

„To niedopuszczalne zachowanie i zachęcamy każdą osobę, która padła ofiarą rasistowskich obelg, do zgłaszania każdego incydentu policji PSNI oraz poinformowania swojego przełożonego" – powiedział rzecznik.

Środowa przemoc nie miała takiej skali jak zamieszki we wtorkowy wieczór, które spotkały się z potępieniem ze strony polityków i policji.

Włamano się do magazynu Departamentu Infrastruktury w Sandyknowes w Belfaście i podpalono pojazd.

Minister Liz Kimmins potępiła te wydarzenia, określając zamieszki jako „haniebne i odrażające".

Premier Sir Keir Starmer powiedział, że osoby odpowiedzialne za przemoc „odczują pełną surowość prawa".

W Londonderry policja zaleciła kierowcom omijanie Ardmore Road przy skrzyżowaniu z Church Brae z powodu płonących przedmiotów na jezdni.

Pokojowe protesty odbyły się również przed Stormont Estate oraz w Coleraine.

Northern Health Trust poinformował, że część wizyt ambulatoryjnych została przełożona, a niektóre usługi w pobliskim szpitalu Whiteabbey Hospital zostały wstrzymane „jako środek ostrożności".

Tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu użyto narzędzi AI, w ramach projektu pilotażowego.

Edycja: Kamila Koronska