Bitwa pod Mohaczem: co klęska sprzed 500 lat mówi o dzisiejszych Węgrzech?

Źródło zdjęcia, Getty Images
- Autor, Nick Thorpe
- Relacja z, Mohacz, Węgry
- Data publikacji
- Czas czytania: 5 min
W sobotę 29 sierpnia Węgry obchodzą 500. rocznicę bitwy pod Mohaczem. Klęska z rąk Turków osmańskich w 1526 roku wciąż podsyca społeczne podziały.
Bitwa, w której uczestniczyły również polskie siły, jest przedstawiana jako punkt zwrotny w węgierskiej historii - moment, w którym kraj stracił niepodległość, dobrobyt i miejsce wśród czołowych mocarstw Europy.
Jednak spór o rocznicowe obchody nie dotyczy wyłącznie przeszłości. Po upadku rządu Viktora Orbána przerodził się w walkę o pamięć i węgierską tożsamość narodową.
Klęska Węgier, triumf Turków osmańskich

Źródło zdjęcia, Getty Images
Sama bitwa trwała zaledwie trzy godziny. 29 sierpnia 1526 roku armia Sulejmana Wspaniałego rozgromiła chrześcijańskie siły złożone z Węgrów, Polaków, Czechów, Chorwatów i niemieckich najemników.
Zginęło około 20 tys. uczestników - w tym młody król Węgier, Ludwik II Jagiellończyk.
Po klęsce Węgry zostały podzielone na trzy części. Choć wcześniej należały do najpotężniejszych królestw Europy, nigdy nie odzyskały już dawnego statusu.
Węgierskie terytorium kontrolowane przez Osmanów stało się bazą wypadową dla dalszych tureckich kampanii w Europie Środkowej. W kolejnych dziesięcioleciach Turcy dwukrotnie oblegali Wiedeń.
W ten weekend Węgry obchodzą 500. rocznicę klęski. Uroczystości obejmą poświęcenie i ponowny pochówek szczątków wydobytych z masowych grobów na polu bitwy.
Obchody są także lustrem, w którym odbija się współczesne węgierskie społeczeństwo.
Rocznicowe plany Orbána

Źródło zdjęcia, Reuters
Huczne obchody zaplanowano pierwotnie pod rządami Viktora Orbána i jego partii Fidesz. Miały być częścią wielkiego narodowego projektu.
Program Mohacz 500 ruszył w 2023 roku. Miał łączyć upamiętnienie bitwy z inwestycjami w infrastrukturę i silnym politycznym przesłaniem: Węgry bronią chrześcijańskiej Europy przed zewnętrznymi wrogami.
Orbán od dawna starał się budować taki wizerunek Węgier. Podczas europejskiego kryzysu migracyjnego w 2015 roku przedstawiał kraj jako fortecę chroniącą kontynent przed masową migracją. Często nawiązywał przy tym do wielowiekowej walki węgierskiego królestwa z Imperium Osmańskim.
Według tej narracji Węgry poniosły klęskę pod Mohaczem, ponieważ reszta Europy nie przyszła im z pomocą. Władze w Budapeszcie zaczęły też podobnie interpretować dalsze historyczne niepowodzenia.
Zwycięstwo Tiszy i zmiana kursu

Źródło zdjęcia, Akos Stiller / Bloomberg via Getty Images
Rocznicowe plany zmieniły się radykalnie po kwietniowych wyborach parlamentarnych, w których miażdżące zwycięstwo odniósł Péter Magyar i jego partia Tisza.
Nowy rząd zrezygnował z wielu nacjonalistycznych motywów programu Mohacz 500. Oskarżył też poprzednią administrację o nadużycie środków publicznych.
Jednym z największych punktów spornych jest planowany Most Ludwika II nad Dunajem w Mohaczu, którego koszt szacowany jest na 813 mln euro (około 3,5 mld złotych).
Ministrowie wstrzymali budowę, argumentując, że koszty mostu znacznie przekroczyły pierwotne szacunki, a cały projekt przynosił korzyści głównie sojusznikom Orbana.

Źródło zdjęcia, Nagy Mihály / magyarepitok.hu
Zwolennicy mostu twierdzą, że jest niezbędnym elementem infrastruktury. Krytycy nazywają go „prowadzącym donikąd" pomnikiem przesady.
Najważniejszym projektem ukończonym w ramach rocznicowego programu jest jak dotąd wielopoziomowy parking otwarty niedawno w Mohaczu.
Dzisiejsze bitwy o pamięć

Źródło zdjęcia, Getty Images
Większość historyków obwinia o upadek Węgier wewnętrzne podziały, które pojawiły się po śmierci króla Macieja Korwina. Silne, scentralizowane państwo osłabło za rządów jego następców.
To, kto jest odpowiedzialny za schyłek węgierskiej potęgi, pozostaje jednak niezwykle delikatną kwestią.
Kontrowersje ilustruje debata wokół nowego dokumentu „Mohacz: Starcie światów". Film wyprodukował instytut Rubikon - kluczowe narzędzie komunikacji publicznej poprzednich władz.
Administracja Orbána przedstawiała dokument jako główną atrakcję obchodów rocznicy.
Według krytyków film jest upolityczniony i przedstawia wybiórczą wizję historii. Zwolennicy Tiszy kwestionują też koszty produkcji, szacowane na 870 tys. euro (około 3,74 mld złotych).

Norbert Pap, profesor węgierskiego Uniwersytetu w Peczu, doradza nowemu rządowi w sprawie programu jubileuszowego. Mówi, że film „Mohacz: Starcie światów" utrwala dobrze znaną narodową narrację, według której Węgry przez lata były ofiarą zewnętrznych sił.
Prof. Pap przekonuje, że z klęski pod Mohaczem płynie inna lekcja. Mówi, że Węgrzy powinni zastanowić się nad popełnionymi błędami i tym, kto ponosi za nie odpowiedzialność.
W Stambule Mohacz nie budzi większych emocji. „Rocznica bitwy nie jest w Turcji zbyt ważną wiadomością," mówi turecki historyk Özgür Kolçak.
„Oczywiście było to wielkie zwycięstwo sułtana Sulejmana - ale tylko jedno z wielu".

Również Zoltán Tarr, nowy węgierski minister kultury, uważa, że refleksja nad błędami przeszłości pomoże krajowi iść naprzód.
Przekonuje, że węgierskie społeczeństwo posiada „ogromne atuty" - jak umiejętność współpracy.
„Głęboko wierzę, że ta uroczystość będzie wydarzeniem o trwałym oddziaływaniu," mówi Tarr o obchodach rocznicy.
„Szczególnie dlatego, że daje nam okazję, by realnie zostawić za sobą smutną i trudną przeszłość - i ruszyć naprzód ku pełnej nadziei przyszłości".
Tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu użyto narzędzi AI, w ramach projektu pilotażowego.
Opracowanie: Joanna Kozłowska








