W Warszawie stanął 'pierwszy na świecie' automat z tabletkami aborcyjnymi

Źródło zdjęcia, AFP via Getty Images
Działaczki na rzecz praw kobiet uruchomiły w Warszawie pierwszy na świecie „aborcyjny paczkomat" wydający tabletki poronne. Inicjatywa jest odpowiedzią na restrykcyjne przepisy aborcyjne obowiązujące w Polsce, należące do najsurowszych w Europie.
„Abortomat" znajduje się w budynku naprzeciwko polskiego parlamentu. Według organizacji Women Help Women (WHW) i polskiego kolektywu aktywistycznego Aborcyjny Dream Team (ADT) jest to wyraźny sygnał skierowany do polityków, którzy odmówili liberalizacji prawa aborcyjnego w kraju.
„Pierwszy na świecie paczkomat z tabletkami aborcyjnymi otwarty na przeciwko Sejmu - totalnie DIY. Abortomat to w pełni funkcjonalny paczkomat. Wypełniasz konsultacje na womenhelp.org. Przyjeżdżasz do @abotakprzychodnia. Naciskasz guzik, a abortomat wydaje ci leki aborcyjne. I tyle," napisał ADT na Instagramie.
Inicjatywa została jednak skrytykowana przez organizacje sprzeciwiające się aborcji.
„Nie ma naszej zgody na robienie medialnego widowiska ze śmierci dzieci i dramatów kobiet. Za reklamą „abortomatu" stoją sprawy najpoważniejsze: ludzkie życie, zdrowie i odpowiedzialność. Kobiety zasługują na prawdziwą pomoc i miłość, dzieci na ochronę, a obywatele na państwo, które egzekwuje prawo," powiedział Jakub Bałtroszewicz, prezes Polskiej Federacji Ruchów Obrony Życia, w TV Republika w piątek.
Ten artykuł zawiera treści z serwisu Instagram. Prosimy o zaznaczenie zgody przed załadowaniem, ponieważ w treści mogą być używane pliki cookie i inne technologie. Przed zaznaczeniem zgody, możesz zapoznać się z polityką plików cookiei polityką prywatności serwisu Instagram. Aby wyświetlić treść, wybierz „zaakceptuj i kontynuuj
Koniec treści z Instagram
Automat znajduje się w klinice aborcyjnej AboTak, otwartej w marcu ubiegłego roku przez te same organizacje.
Dotychczas kobiety zamawiające tabletki przez internet musiały czekać na dostawę co najmniej kilka dni. Według organizacji ADT nowy automat eliminuje czas oczekiwania.
W Polsce aborcja jest legalna, jeśli ciąża jest wynikiem gwałtu lub kazirodztwa albo gdy zagraża życiu lub zdrowiu kobiety.
W 2020 roku, za poprzednich rządów PiS, przepisy zostały zaostrzone po tym, jak Trybunał Konstytucyjny uznał, że przerywanie ciąży ze względu na ciężkie i nieodwracalne wady płodu jest niezgodne z konstytucją. Orzeczenie wywołało falę oburzenia. Setki tysięcy osób, głównie kobiet, wyszły na ulice miast i miasteczek w całym kraju, protestując przeciwko tej decyzji.
Pomoc kobiecie w przeprowadzeniu aborcji jest w Polsce przestępstwem zagrożonym karą do trzech lat więzienia. Uruchomienie „abortomatu" wywołało więc debatę na temat tego, czy takie rozwiązanie jest zgodne z prawem.
Aktywistki przekonują, że szafka z tabletkami działa w pełni zgodnie z obowiązującymi przepisami. Podkreślają, że ponieważ automat jest samoobsługowy, a tabletki nie są przekazywane bezpośrednio przez inną osobę, ani one, ani korzystające z niego kobiety nie łamią prawa.
Dodają również, że samodzielne przyjęcie tabletek w celu wywołania aborcji nie jest w Polsce przestępstwem.
„Opieka aborcyjna tkwi w latach 80tych poprzedniego wieku- zarówno prawnie jak i klinicznie. Dlaczego? Bo kombinacja stygmy, patriarchatu i prawa skutecznie zatrzymuje jakiekolwiek innowacje. Nasza wyobraźnia jeśli chodzi o aborcję jest tak skurczona, że nie potrafimy myśleć o tym temacie inaczej niż przez narzucone nam kalki," dodał ADT.
„Prawda jest taka, że gdyby cis mężczyźni potrzebowali aborcji, to takie abortomaty byłyby wszędzie, a tabsy miałyby smaki i sezonowe edycje".
Federacja Życia nie zgadza się z twierdzeniem, że „abortomat" jest neutralnym rozwiązaniem, argumentując, że prowadzi on do śmierci nienarodzonego dziecka.
„Kobieta po zażyciu tych pigułek nie przestaje być matką. Staje się matką martwego dziecka. Tego dramatu nie unieważni ani reklamowy slogan, ani opowieść o nowoczesności. Nie wolno sprowadzać sprawy życia i śmierci do otwarcia skrytki. Naszym obowiązkiem jest upominać się o dziecko i stanąć przy jego matce z rzeczywistą pomocą," mówi prezes Federacji Życia.

Źródło zdjęcia, AFP via Getty Images
Koalicja Obywatelska (KO) premiera Donalda Tuska obiecywała uchwalenie przepisów legalizujących aborcję na życzenie do 12. tygodnia ciąży.
W 2024 roku konserwatywny partner KO w koalicji rządzącej, PSL, zagłosował razem z prawicową opozycją przeciwko projektowi ustawy, która miała znieść odpowiedzialność karną za pomoc w przeprowadzeniu aborcji.
Po głosowaniu Tusk przyznał, że liberalizacja restrykcyjnego prawa aborcyjnego nie będzie możliwa w obecnym parlamencie. Zamiast tego jego rząd wydał wytyczne dla lekarzy i prokuratorów, które mają zwiększyć dostęp do legalnej aborcji, ułatwiając kobietom przerwanie ciąży ze względu na zagrożenie zdrowia psychicznego matki.
Tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu użyto narzędzi AI, w ramach projektu pilotażowego.
Opracowanie: Nicole Frydrych











